O zjeździe rosyjskich dysydentów już pod koniec października informowała „Rzeczpospolita”. W spotkaniu wezmą udział m.in. Rosjanie, którzy przed aneksją Krymu zasiadali w parlamencie, urzędnicy i samorządowcy.

- „Z naszych informacji wynika, że udział w zjeździe wezmą byli członkowie Rady Federacji (rosyjski senat). Dołączą również aktywiści rosyjskiej opozycji i działacze społeczni, którzy potępiają reżim Putina i opowiadają się przeciwko wojnie z Ukrainą i aneksji ukraińskich regionów. Organizatorzy zapowiadają, że udział w imprezie potwierdziło już ponad 50 byłych parlamentarzystów i samorządowców”

- informował dziennik.

Opozycjoniści chcą ustalić najważniejsze cele i przyjąć „deklarację zasad konstytucyjnych wolnej Rosji”, która miałaby stać się fundamentem nowej ustawy zasadniczej po obaleniu reżimu Władimira Putina. Dysydenci mają też opracować plan „oporu narodowego” przeciwko reżimowi.

- „To inicjatywa dyskusyjna; na pewno nie jest to zjazd wolnej Rosji, ten tytuł jest mylący”

- podkreśla Agnieszka Legucka.

Wskazała, że najbardziej kontrowersyjną postacią mającą wziąć udział w organizowanym pod Warszawą spotkaniu jest Ilia Ponomariow.

- „Aby zrozumieć, jakie poglądy mogą być reprezentowane na tym kongresie i jakie on ma, warto prześledzić biografię Ponomariowa. Jest on najbardziej znany, wypromował się, jest byłym deputowanym rosyjskim, który sprzeciwił się aneksji Krymu. Teraz mieszka na Ukrainie, ale jest dużo wątpliwości w stosunku do niego. On wygłosił odezwę Narodowej Armii Republikańskiej, która to rzekomo przyznała się do zabójstwa Darii Duginy, córki kreującego się na ideologa Kremla i wojny z Ukrainą, Aleksandra Dugina”

- przybliża tę postać ekspertka PISM.

Ponomariow, dodała, obecnie tworzy na Ukrainie zbrojne ramię walki z Rosją. Ze względu na terrorystyczne metody Ponomariowa, odcięli się od niego kluczowi rosyjscy opozycjoniści tacy jak Garri Kasparow czy Michaił Chodorkowski.

- „Ponomariow się podpiera tym i kilkoma innymi nazwiskami, które mają jakiś swój autorytet, ale ja bym nie zalecała jakiemukolwiek polskiemu politykowi, by się z nim spotkał. Zalecałabym ostrożność i możliwie duży dystans”

- powiedziała Legucka.