– Kiedy Churchill wspomniał, że przecież Lwów nie był nigdy rosyjski, Stalin odpowiedział: „ale Warszawa była”. W ten sposób Lwów znalazł się w granicach ZSRR i został przekazany Ukrainie – takie oświadczenie zbrodniarz wojenny Władimir Putin złożył 30 lipca podczas konferencji prasowej po szczycie Rosja – Afryka.

Dziewięć dni wcześniej, podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, Putin wysuwał bezczelne i chamskie pretensje historyczne pod adresem Warszawy, kwestionując niepodległość i integralność terytorialną Polski, a także stosował retorykę historyczną, za pomocą której próbował skłócić Polskę ze wszystkimi jej sąsiadami – Ukrainą, Litwą, Czechami i Niemcami.

Pozwolę sobie tu zacytować obszerny fragment przemówienia Putina na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w dniu 21 lipca 2023 r.:

„Po klęsce Niemiec i ich sojuszników, w następstwie skutków I wojny światowej, oddziały polskie zajęły Lwów i ziemie przyległe, które wówczas należały do Austro-Węgier.

Polska, podburzona przez Zachód, wykorzystała tragedię wojny domowej w Rosji – anektowała część historycznych rosyjskich prowincji. Nasz kraj, znajdujący się wówczas w trudnej sytuacji, został zmuszony do wyrażenia zgody na zawarcie traktatu ryskiego w 1921 r. i de facto uznania faktu oderwania jego terytoriów.

A jeszcze wcześniej, w 1920 roku, Polska zdobyła część Litwy – Wileński Kraj – terytorium wokół dzisiejszego Wilna. Wydaje się, że wspólnie z Litwinami walczyli z tzw. rosyjskim imperializmem, ale gdy tylko nadarzyła się okazja, natychmiast odrąbali sąsiadom kawałek ziemi.

Polska brała też udział, jak wiadomo, w podziale Czechosłowacji, w wyniku układu monachijskiego z Hitlerem w 1938 r. – całkowicie okupowała Śląsk Cieszyński.

W latach 20. i 30. ubiegłego wieku na tzw. Kresach Wschodnich Polski, a więc na terytorium Zachodniej Ukrainy, Zachodniej Białorusi i części Litwy, przeprowadzono ostrą polonizację i asymilację tamtejszych mieszkańców, nastąpiło tłumienie kultur narodowych i prawosławia.

Chcę też przypomnieć, jak taka agresywna polityka skończyła się dla Polski, a zakończyła się narodową tragedią z 1939 r., kiedy to Polska została rzucona przez zachodnich aliantów na pożarcie przez niemiecką machinę wojskową i faktycznie utraciła niepodległość i państwowość, które w olbrzymim stopniu zostały przywrócone dzięki Związkowi Sowieckiemu.

Właśnie dzięki Związkowi Sowieckiemu, dzięki pozycji Stalina, Polska otrzymała znaczące ziemie na zachodzie – ziemie niemieckie. Tak właśnie było. Zachodnie tereny dzisiejszej Polski są darem Stalina dla Polaków. Nasi przyjaciele w Warszawie o tym zapomnieli? Będziemy przypominać.

Dziś widzimy, że reżim w Kijowie jest gotów zrobić wszystko, by ocalić swoją przekupną skórę i przedłużyć swoje istnienie. Nie obchodzi ich los ludu Ukrainy, jego suwerenność i interesy narodowe. Będą handlować wszystkim – ludźmi i ziemią. Nawiasem mówiąc, podobnie jak ich ideowi poprzednicy – petlurowcy, którzy w 1920 r. zawarli z Polską tzw. tajne konwencje, zgodnie z którymi w zamian za wsparcie militarne oddali Polsce ziemie Galicji i zachodniego Wołynia. Tacy zdrajcy nawet dzisiaj są gotowi otworzyć bramy obcym panom i po raz kolejny sprzedać Ukrainę.

Jeśli chodzi o polskich liderów, to jest prawdopodobne, że spodziewają się pod parasolem NATO sformować jakąś koalicję i bezpośrednio zainterweniować w konflikcie na Ukrainie, by później odgryźć sobie większy kawałek – odzyskać swoje, jak uważają, terytoria historyczne – dzisiejszą zachodnią Ukrainę. Wiadomo, że marzą też o ziemiach białoruskich.

Co do polityki reżimu ukraińskiego, to jego sprawa, oni mogą, jak to zwykle bywa u zdrajców, coś oddać, coś sprzedać, czymś odpłacić właścicielom, to w końcu, powtarzam, ich sprawa. Nie będziemy w to ingerować, ale jeśli chodzi o Białoruś, to jest ona częścią państwa związkowego i rozpętanie agresji na Białoruś będzie oznaczało agresję na Federację Rosyjską. Odpowiemy na to wszelkimi dostępnymi nam środkami.

Polskie władze, knując swoje odwetowe plany, nie mówią swojemu narodowi prawdy. Ale prawda jest taka, że na Zachodzie wyraźnie brakuje ukraińskiego mięsa armatniego, więc planują użyć nowy zużywalny materiał – Polaków, Litwinów i dalej w dół listy – wszystkich, których nie boją się stracić. Powiem jedno – to bardzo niebezpieczna gra i autorzy takich planów powinni pomyśleć o konsekwencjach” – grzmiał Putin z twarzą wykrzywioną złośliwością i nienawiścią.

Warto jeszcze raz przypomnieć, że zachodni dyplomaci doskonale zdają sobie sprawę z apetytu rosyjskich imperialistów. Były unijny komisarz ds. stosunków zewnętrznych Chris Patten w wywiadzie dla portugalskiego „Diario de Noticias” oświadczył, że Putin wciąż dąży do przejęcia kontroli nad Polską i innymi państwami regionu. „Jego nie interesuje niepodległość państw Europy Środkowo-Wschodniej. Uważa, że powinny być one związane z Moskwą i z nikim więcej” – zaznaczył Patten.

Ponad 30 lat temu, w 1991 roku, Władimir Putin jako młody urzędnik administracji Petersburga udzielił w programie reżysera Igora Szadchana wywiadu, z którego wynika, że już wtedy myślał o wskrzeszeniu unitarnego Imperium Rosyjskiego w granicach z 1914 roku. Tego poglądu nie zmienił do dziś. „Chciałbym powiedzieć o tragedii, której doświadczamy dzisiaj – tragedii rozpadu naszego państwa. To tragedia. Myślę, że to właśnie przywódcy [przewrotu bolszewickiego] z października 1917 roku podłożyli bombę z opóźnionym zapłonem pod gmach unitarnego państwa, które nazywało się Rosja. W końcu, co oni zrobili? Podzielili naszą ojczyznę na księstwa dzielnicowe, których wcześniej nie było na mapie kuli ziemskiej. Obdarzyli te księstwa rządami i parlamentami. A teraz mamy to, co mamy. Jedyne, co zrobili i w ten sposób utrzymali kraj we wspólnych granicach, to drut kolczasty. Gdy tylko drut kolczasty został usunięty, kraj się rozpadł” – powiedział 39-letni Putin.

Według gospodarza Kremla rosyjska agresja militarna na Ukrainę jest tylko jednym z etapów odrodzenia mocarstwa. Zaledwie kilka lat temu Putin ogłosił roszczenia terytorialne wobec wszystkich krajów wchodzących w skład Imperium Rosyjskiego przed 1914 rokiem.

18 marca 2021 r. otwarcie stwierdził, że kraje, które powstały na gruzach Imperium Rosyjskiego po I wojnie światowej, uważa za formacje quasi-państwowe i dodał, że chce powrotu w skład Rosji tak zwanych „ziem historycznych”, które wcześniej były częścią Imperium Rosyjskiego.

W wyniku powstania Związku Sowieckiego, a następnie jego upadku Rosja „straciła kolosalne terytoria” – powiedział zbrodniarz wojenny z Kremla, przemawiając na koncercie w Łużnikach poświęconym rocznicy aneksji Krymu.

„W latach dwudziestych ubiegłego wieku bolszewicy, którzy stworzyli Związek Sowiecki, z jakiegoś wciąż niejasnego powodu przekazali znaczące terytoria, przestrzenie geopolityczne podmiotom quasi-państwowym” – krzyczał z twarzą wykrzywioną nienawiścią podczas uroczystego koncertu na stadionie w Łużnikach.

Według Putina bolszewicy „zniszczyli swoją partię” i Związek Sowiecki, pozostawiając Rosję bez „historycznych ziem”. „Ale nigdy nie zgodzimy się tylko z jednym: aby ktoś pozwolił sobie na wykorzystanie hojnych darów Rosji, aby zaszkodzić samej Federacji Rosyjskiej. Mam nadzieję, że to zostanie usłyszane” – wrzeszczał histerycznie.

18 marca 2021 r. rosyjski dyktator odniósł się do „powrotu Krymu” jako przykładu tego, jak Rosja planuje kontynuować swoje zaangażowanie w „przywrócenie historycznej sprawiedliwości” poprzez ożywienie Imperium Rosyjskiego w granicach 1914 roku.

Popatrzmy na mapę Imperium Rosyjskiego z 1914 roku. Państwa bałtyckie, Finlandia i duża część Polski przed wybuchem I wojny światowej były integralną częścią carskiej Rosji. Jeśli teraz Putin cynicznie kłamie, że „południowa Ukraina i Krym to ziemia rdzennie rosyjska”, to w przyszłości może powiedzieć coś podobnego o „Kraju Nadwiślańskim” (nazwa używana przez władze Rosji carskiej na określenie Królestwa Polskiego), ponieważ zarówno Półwysep Krymski, jak i Polska zostały zajęte przez Rosję w drugiej połowie XVIII wieku. Próba aneksji Krymu, Donbasu i południowej Ukrainy jest precedensem, który może uzasadnić też „historyczne” roszczenia Rosji wobec Polski.

Zniekształcona rosyjska pamięć historyczna i agresywna kremlowska koncepcja geopolityczna stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, Europy Środkowo-Wschodniej i całego zbiorowego Zachodu. „Wojny nie da się uniknąć, można ją tylko opóźnić – na korzyść przeciwnika” – słusznie powiedział kiedyś Niccolò Machiavelli. W żywotnym interesie Polski i całej cywilizacji euroatlantyckiej leży niezachwiane i długoterminowe wspieranie wysiłków Ukrainy zmierzających do całkowitego zniszczenia zbrodniczego rosyjskiego imperializmu. Skutkiem wojny na Ukrainie powinien być ostateczny upadek resztek agresywnego kremlowskiego imperium zła!

Włodzimierz Iszczuk

Jagiellonia.org