Rewolta Prigożyna może być jednym z epizodów nasilenia zaciekłej walki o władzę w Rosji, toczonej przez różne wieże Kremla, na tle zgrzybiałego i osłabionego porażkami na Ukrainie Putina. W mediach społecznościowych krążą pogłoski, że rzekomo w celu powstrzymania rebeliantów Prigożyna Putin zgodził się odwołać ze stanowiska szefów rosyjskiego ministerstwa obrony i sztabu generalnego. O tym, że plotki te mogą mieć realne podstawy, świadczy ten fakt, że podobne przypuszczenia znajdują się też w raporcie amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). Analitycy i wtajemniczeni informują, że w fotelu szefa rosyjskiego ministerstwa obrony Siergieja Szojgu zastąpić może generał sił specjalnych Aleksiej Diumin, były ochroniarz Putina, który obecnie obejmuje stanowisko gubernatora obwodu tulskiego.
Ewentualne zwycięstwo wieży Kremla, która będzie w stanie awansować na najwyższe szczeble władzy przedstawiciela armii rosyjskiej o takiej reputacji, nie wróży światu nic dobrego.
Na Diumina jako bardzo niebezpiecznego potencjalnego następcę Putina zwróciłem uwagę jakieś pięć lat temu. I ta kandydatura na przyszłego „cara” Rosji jest dla mnie bardzo niepokojąca. Postaram się wyjaśnić, dlaczego mam takie obawy.
KIM JEST ALEKSIEJ DIUMIN?
W latach 2008 – 2012 Aleksiej Diumin był szefem Zarządu Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej – osobistym adiutantem Władimira Putina, a w latach 2012 – 2013 zajmował stanowisko zastępcy szefa Zarządu Służby Bezpieczeństwa Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Chodzą pogłoski, że Diumin uratował Putinowi życie, po czym zdobył wielkie zaufanie gospodarza Kremla.
Później, w latach 2013 – 2015, kiedy w czasie Rewolucji Godności Putin zdecydował się na prowadzenie skrajnie agresywnej polityki zagranicznej, Diumin został powołany na stanowisko dowódcy nowo utworzonych Sił Operacji Specjalnych i został zastępcą szefa Zarządu Głównego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.
20 lutego 2014 r., kiedy w trakcie rewolucji godności Ukraińcy obalili rząd rosyjskich agentów i marionetek, a putinowska operacja przechwycenia dużego państwa na wschodzie Europy nie powiodła się i Putin rozpętał wojnę w Europie – wojska rosyjskie wkroczyły na Krym – Diumin odegrał kluczową rolę w realizacji putinowskiej strategii rozpętania agresywnej wojny w trakcie tymczasowej okupacji ukraińskiego półwyspu, za co Putin przyznał mu tytuł Bohatera Rosji. Oprócz tego, za te zasługi w 2015 r. Diumin został mianowany szefem Sztabu Głównego – I zastępcą dowódcy Wojsk Lądowych i otrzymał stopień generała porucznika. Od 24 grudnia 2015 do 2 lutego 2016 był wiceministrem obrony Federacji Rosyjskiej. Jednak pod koniec zimy 2016 roku Putin zdecydował, że Diumin, jako jeden z jego ewentualnych następców, powinien zdobyć doświadczenie w działalności urzędowej i politycznej. Od 22 lutego 2016 roku Diumin jest gubernatorem obwodu tulskiego.
DLACZEGO DIUMIN JEST NIEBEZPIECZNY?
Aleksiej Diumin jest najbardziej odpowiednim kandydatem na nowego przywódcę Rosji, który został opisany w ulubionej książce Putina – powieści Michaiła Juriewa „Trzecie Imperium. Rosja, która musi być”. W krótkim opisie tej publikacji czytamy, że „autor książki nie jest pisarzem fantastą”, a treść dzieła „jest szczegółową wielopoziomową utopią, która przyciąga czytelnika obrazem przyszłego świata. To jest książka-prognoza, książka oczekiwanych zmian”. Juriew, który jest poważnym i kompetentnym ekspertem oraz politykiem (był doradcą rządu Federacji Rosyjskiej w randze ministra przemysłu i wiceprzewodniczącym Dumy Państwowej) przedstawia mroczne perspektywy dnia jutrzejszego.
Przyjrzyjmy się treści książki. Jest rok 2053. W wyniku globalnych wojen na mapie politycznej zostało tylko pięć stabilnych supermocarstw, z których każde jest unikalnym typem cywilizacji: Imperium Rosyjskie, Federacja Amerykańska, Islamski Kalifat, Chiny i Indie. W Moskwie rządzi tyran, opierający się na oprycznikach – dominującej kaście wojskowej. Imperium Rosyjskie zajęło całą Europę i rozciąga się od Półwyspu Iberyjskiego do Pacyfiku. Reorganizacja świata została zainicjowana przez Moskwę. Co ciekawe, stało się to możliwe po zdobyciu Ukrainy i Polski w roku 2019.
Obserwując szczegóły rosyjskiej inwazji na wschodzie Ukrainy, odnosi się wrażenie, że Putin starannie powtarza scenariusz z książki Michaiła Juriewa. Brakuje w niej chyba tylko skrótów DRL i LRL. W powieści, wydanej w 2007 roku, rosyjską agresję spowodował kryzys polityczny na Ukrainie, który wybuchł po tym, gdy władze w Kijowie zdecydowały się wstąpić do UE i NATO, co spowodowało bunt prorosyjskich bojowników na południu i wschodzie Ukrainy. Rosja zdecydowała się wysłać 80 tys. żołnierzy na pomoc rebeliantom i anektowała ziemie od Charkowa, Doniecka aż do Odessy. Następnie zajęła terytorium Kazachstanu, Białorusi, Naddniestrza, Abchazji i Osetii Południowej. Po kilku latach wypowiedziała wszystkie umowy i wycofała się z organizacji międzynarodowych, w tym z ONZ.
Kilka lat później – pisze Juriew – Rosja, osiągnąwszy doskonałość w dziedzinie obrony i uzbrojenia, sprowokowała krótki konflikt z USA i NATO, w którym udowodniła swoją przewagę i zmusiła Stany Zjednoczone do strategicznej izolacji. Państwa Europy Zachodniej poddały się i w krótkim czasie przyłączyły do Rosyjskiego Imperium. Lecz nie wszystkie. Wielka Brytania, Irlandia, Polska, Środkowo-Zachodnia Ukraina i Turcja odrzuciły rosyjskie ultimatum i zdecydowały się walczyć o wolność do końca.
Zaczęły się ekspansywne wojny. Pierwszą z nich była wojna Rosji z Polską i Ukrainą. W jej wyniku siły polsko-ukraińskie zostały dosłownie zgniecione. Bezwzględni i okrutni oprycznicy zgładzili bardzo wielu Polaków i Ukraińców. Wojska rosyjskie spustoszyły miasta i infrastrukturę przeciwnika. W rezultacie tak wspaniałe ośrodki jak Warszawa czy Kraków zostały mocno zniszczone, a Lwów świadomie zrównany z ziemią.
W powieści, która ujrzała światło dzienne jeszcze w 2007 roku, znajduje się szczegółowy opis podboju Europy i brutalnego narzucania narodom globalnej rosyjskiej dominacji.
Można by przypisać ten tekst bujnej wyobraźni autora, gdyby nie fakt, że najbardziej wpływowe osoby z rosyjskiej elity powtarzają w swoich wywiadach o strategii Rosji absolutnie identyczne tezy. Na przykład, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew, główny jastrząb i ideolog wojny Rosji przeciwko cywilizacji zachodniej, w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Rossijskaja Gazieta” ujawnił plany Kremla, które przez dziesięciolecia były objęte tajemnicą. W trakcie rozmowy z dziennikarzem fanatyk z obłędem w oczach, dosłownie szalejąc z nienawiści wobec wolnego świata, otwarcie przyznał, że kremlowski reżim chce zniszczyć jedność euroatlantycką i wypchnąć USA z Europy, aby przejąć kontrolę nad całym Starym Kontynentem.
Właśnie dlatego absolutna tożsamość postaci Diumina z głównym bohaterem powieści Michaiła Juriewa „Trzecie Imperium. Rosja, która musi być” powinna budzić niepokój, powinna obudzić elity na Zachodzie i mobilizować wspólnotę euroatlantycką do obrony jej interesów.
To Diumin był golemem Putina, który najechał Krym wiosną 2014 roku i de facto złamał współczesny system prawa międzynarodowego. To Diumin wiosną 2014 roku dokonał zbrojnej inwazji na terytorium suwerennego i niepodległego państwa i rozpętał wojnę w Europie. To w Diuminie spadkobiercy sowieckiego KGB pokładają nadzieje na realizację wieloletniej strategii Moskwy podboju Europy. Diumin to kontynuacja agresji. Diumin to rozszerzenie geografii wojny. Diumin to kontynuacja niszczenia porządku międzynarodowego.
PUTIN NIE JEST GOTOWY ODDAĆ STERU WŁADZY
Dziś można odnieść wrażenie, że Putin nie jest gotowy oddać steru władzy komukolwiek, nawet najbardziej zaufanym osobom, ale jeśli gospodarz Kremla wkrótce zgodzi się mianować Aleksieja Diumina ministrem obrony, będzie to bardzo zły sygnał dla cywilizacji euroatlantyckiej i całej społeczności światowej. Jedynym optymistycznym faktem jest to, że Prigożyn i Diumin są tylko przedstawicielami jednej z wież Kremla, co oznacza, że w nadchodzących miesiącach walka o władzę w Rosji będzie się nasilać.
Tak czy inaczej, Zachód musi się obudzić i przygotować do obrony swojej wolności i wartości, na których opiera się cywilizacja euroatlantycka.
Włodzimierz Iszczuk
