Odnosząc się do zmanipulowanego materiału TVN24 były prezydent doradzał nawet, żeby było „Ciszej nad trumną”.
Wałęsa powielił tę samą narrację, którą serwuje tzw. „prawicowy” publicysta Tomasz Terlikowski, a mianowicie, że „nie ma obecnie ataku na papieża”. W jego opinii należy jedynie wyjaśnić pojawiające się zarzuty.
- Chodzi o to, by wyjaśnić to dobrze. Ale jest pytanie: czy trzeba wyjaśniać, tak jak wszyscy rozumieją? Ja bym radził: ciszej nad tą trumną ze wszystkich stron – powiedział Wałęsa.
Z kolei Czuchnowski zrównuje sprawy Wałęsy i... Jana Pawła II, a konkretnie chodzi o użycie teczek SB. Według niego PiS niszczył przy ich wykorzystaniu jeden „autorytet” w postaci Lecha Wałęsy, a teraz to samo ma miejsce odnoście św. Jana Pawła II i teraz – pisze – PiSowi to „przeszkadza”.
- Staram się nie zabierać głosu w sprawie publikacji o „winie Wojtyły”. Powód? Rzeczywiście punktem wyjścia są dla nich esbeckie teczki. Wiele razy pisałem, że wobec ich zawartości trzeba być ostrożnym – pisze Czuchnowski, dodając że w jego opinii materiały dotyczące współpracy Wałęsy z bezpieką były fałszowane.
Warto dodać, że teczki dotyczące Lecha Wałęsy i jego współpracy z SB są już dostępne od kilkudziesięciu lat, a „sam Wałęsa potrafił się wobec nich pokrętnie tłumaczyć, w stylu opowiadania o wielokrotnym wygrywaniu w totolotka” - czytamy.
Wałęsa po raz kolejny pokazał wyższość swojego ego nad sprawami troski o Polskę, Kościół o prawdę. Czy stanowi to więc jakieś zaskoczenie, że nie wystąpił w obronie Ojca Świętego?
