Prezes PiS wziął udział w pikniku rodzinnym w Połajewie, gdzie mówił m.in. o kryzysach targających dziś światem.

- „Chcemy być zamożnym, spokojnym i silnym społeczeństwem mającym silne dobrze działające i demokratyczne państwo. Idziemy tą drogą chociaż czasy są ciężkie”

- powiedział.

- „Czasy są cięższe niż jeszcze nie tak dawno temu. Idziemy tą droga, bo zmieniliśmy sposób działania naszego rządu, władzy, mechanizmy gospodarcze. Dzięki temu zdołaliśmy załatwić bardzo wiele spraw. I one są ciągle są załatwiane i będziemy pod tym względem szli do przodu”

- dodał.

Wicepremier odniósł się również do kwestii związanych z bezpieczeństwem.

- „Chcemy być bezpieczni wobec tych, którzy nastają na nasze interesy, na nas z zewnątrz. chcemy być bezpieczni wobec wszelkich zagrożeń wewnętrznych, takich jakie mogą wyniknąć, że Polska znajdzie się w sytuacji podobnej do wielu krajów zachodnich, gdzie nie ma bezpieczeństwa. Nie ma bezpieczeństwa, bo przybysze z innych części świata, ludzie innych kultur, to bezpieczeństwo radykalnie zakłócają. Nasz rząd czyni wszystko, by to bezpieczeństwo zostało zapewnione”

- podkreślił.

Przywołał też kryzys na granicy z Białorusią podkreślając, że został on wywołany, aby „destabilizować nasz kraj przed atakiem na Ukrainę”.

- „Żebyśmy nie mogli Ukrainie pomóc, żebyśmy byli wobec tej sytuacji bezbrodni. Na szczęście to my byliśmy wtedy przy władzy. Na szczęście decyzje o tym, aby tę granicę zabezpieczyć, by przerzucić tam wojska z zachodu, by przerzucić nawet takie siły, które byłyby do użycia tylko wtedy, gdy sprawy poszły jeszcze dalej, bo i takie tam były, chociaż na szczęście nie było konieczności ich użycia. By zbudować tam ogrodzenie, by wprowadzić stan wyjątkowy. To wszystko doprowadziło do tego, żeśmy się obronili”

- przypomniał.

Dziś pojawiło się nowe zagrożenie związane z obecnością Grupy Wagnera na Białorusi.

- „Formalnie to prywatna firma, ale każdy wie, że w istocie to narzędzie Rosji. I z całą pewnością Wagnerowcy nie pojawili się tam bez celu. Pojawili się tam, by stworzyć tam, by stworzyć organizować prowokacje, być może by przenikać przez naszą granice”

- zauważył Jarosław Kaczyński.

Zapewnił jednak, że ta sytuacja nie wpłynie na termin wyborów parlamentarnych w Polsce.

- „My tego zagrożenia nie lekceważymy, my je uważamy za rzeczywiście poważne. Ale to nie oznacza, że mamy z tego powodu zatrzymać nasze demokratyczne procesy. Wybory niezależnie od tego, co by tam się działo, no chyba, że by wybuchła wojna, ale nie wybuchnie, nie obawiajcie się. Wybory odbędą się w terminie”

- oświadczył.