Przywódcy największych francuskich partii politycznych po trwającym dwie i pół godziny spotkaniu z Macronem wyrażają zaniepokojenie, a niektórzy oskarżają Macrona o wykorzystywanie wojny na Ukrainie do zwiększenia poparcia dla jego koalicji przed wyborami do PE” – poinformowała agencja AFP.

Emmanuel Macron wywołał liczne dyskusje swoją wypowiedzią na niedawnym szczycie NATO, na którym stwierdził, że nie jest wykluczone wysłanie wojsk NATO na Ukrainę. Dodał jednak, że co do tej kwestii nie ma konsensusu. Spowodowało to błyskawiczną reakcję Rosji, która stwierdziła, że doprowadziłoby to do konfrontacji NATO z Federację Rosyjską.

Później Macron podkreślał, że w kwestii wsparcia Ukrainy w jej wojnie z Rosją nie wolno być tchórzem. Zapowiedział także spotkanie z przedstawicielami najważniejszych sił na francuskiej scenie politycznej.

Spotkanie to odbyło się wczoraj, a w jego trakcie omówione zostały warianty pomocy militarnej Ukrainie.

Uczestnicy spotkania z Macronem wskazali, że francuski prezydent podtrzymał swój pogląd, iż we wsparciu Ukrainy nie powinno być żadnych czerwonych linii.

Liderka francuskich Zielonych Marine Tondelier poinformowała, że zdaniem Macrona „Putin nie uznaje żadnych granic”, zatem „my też musimy pokazać, że nie mamy żadnych ograniczeń”.

Prezes Zgromadzenia Narodowego (partii Marine Le Pen) Jordan Bardella powiedział z kolei, że stanowisko Macrona to „żadnych granic i żadnych czerwonych linii” we wspieraniu Ukrainy. Bardella, którego ugrupowanie jest znane z otwarcie prorosyjskich poglądów, zaapelował także, by „nie iść na wojnę z Rosją”.

Manuel Bompard z Partii Lewicy stwierdził z kolei, że „przyszedł na spotkanie zaniepokojony i wyszedł jeszcze bardziej zaniepokojony”.