Kilka dni temu do mediów trafiło nagranie z szokujących „jasełek”, które zaprezentowano w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego Nr 1 w Gdańsku. W Jezusa wcielił się rozebrany do pasa uczeń, którego wożono w taczce. Trzej królowie przynieśli mu w darze laptopa, myszkę i klawiaturę. Na koniec z darem przyszła jeszcze jedna osoba. Jeden z uczniów wcielił się w postać lidera rządzącej w Polsce formacji politycznej i wręczył „Jezusowi” bon na 500+.

- „Masz tu ten dar, który całą gospodarkę rozwali i ludem prostym pomoże sterować”

- słyszymy na nagraniu.

Interwencję podjęła już pomorska kurator oświaty Małgorzata Bielang.

- „Kuratorium ma prawo mieć wątpliwości, czy w związku z organizacją takich jasełek nie zostały naruszone uczucia religijne innych uczniów, a także czy nie doszło do formułowania treści politycznych, co w placówkach oświatowych jest zabronione”

- zauważa portal Polskiego Radia 24.

Tymczasem głos zabrała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która… nie widzi żadnego problemu.

- „Dobrze się odwoływać do tradycji jasełek. W naszej tradycji bardzo często były różne przedstawienia, wystąpienia, które także dotykały tematów bieżących. Mam nadzieję, że w Polsce to będzie zawsze możliwe – wolność wypowiedzi, która nie naruszyła niczyich uczuć, nikogo nie obraziła. Nie było w tych jasełkach wulgaryzmów”

- cytuje gdańską włodarz Radio Gdańsk.

- „Jestem dumna, że w Gdańsku mamy tak twórczą młodzież, która nie jest obojętna na to, co dzieje się wokół. Wydaje się, że jest to burza w szklance wody. Powinniśmy raczej wspierać młodych ludzi w tym, żeby aktywnie uczestniczyli w tym, co się dzieje w otaczającym nas świecie i umieli także to skomentować w sposób twórczy”

- dodała Dulkiewicz.