Występując na Campusie Polska Przyszłości, przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiedział, że jeśli jego partia zwycięży w wyborach, pierwszego dnia po nich złoży projekt legalizujący aborcję na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Podkreślił przy tym, że politycy, którzy nie zgadzają się z tym postulatem, nie będą mogli liczyć na start z list Platformy.

- „W tych sprawach będę bezwzględnie egzekwował swoją pozycję w PO w czasie kształtowania list do parlamentu. Jeśli dzisiaj mówię, że my gwarantujemy kobietom podejmowanie decyzji, to nie będę chciał się później wstydzić dlatego że ktoś będzie reprezentował inne zdanie, będąc z naszych list. To macie zagwarantowane”

- zapewnił były premier.

W związku z tą deklaracją były szef Platformy Grzegorz Schetyna był pytany w Programie 3 Polskiego Radia, czy znajdzie się na listach swojej partii.

- „Nie wiadomo w jakim wariancie będziemy szli jako opozycja. Czy będzie szła sama Platforma, czy Koalicja Obywatelska”

- powiedział polityk.

- „Myślę, że będziemy starali się zbudować taką podstawę programową, która będzie zaakceptowana przez wszystkie partie demokratycznej opozycji”

- dodał podkreślając, że „nie ma alternatywy wobec tego, żeby opozycja poszła razem”.

W kwestii aborcji przekonywał, że „jest ciągle otwarta i niczego bym nie przesądzał”. Zaznaczył jednak, że „nie jest dobrze, jeżeli znajduje się tematy, które mogą podzielić, a takim na pewno jest stosunek do aborcji”.