Wysłani na urlopy pracownicy kaliningradzkiej fabryki mogą od czerwca do września zarobić do 1750 rubli dniówki przy zbieraniu truskawek, trochę więcej przy zbieraniu jagód lub dwa ruble za zerwany kilogram jabłek.
- „To jest k*** hańba”
- komentują cytowani przez wp.pl mieszkańcy Kaliningradu.
Portal poprosił o komentarz dr hab. Krzysztofa Żęgota z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
- „Na razie trudno ocenić, czy takie kłopoty mogą przerodzić się w bunt społeczny. Z relacji, jakie otrzymuję od znajomych zza rosyjskiej granicy, wynika, że w Kaliningradzie spada poparcie dla polityki Władimira Putina. Mieszkańcy regionu są też mniej wrażliwi na lejącą się z rosyjskiej telewizji propagandę, bo z racji bliskości Polski i Litwy oraz kontaktów z nami, mogą łatwo konfrontować oficjalne przekazy z rzeczywistością”
- stwierdził ekspert.
