Jeszcze w tym roku Unia Europejska miała przekazać Ukrainie 3 mld euro.

- „Według nieoficjalnych źródeł jest to nadal blokowane przez Niemcy”

- podaje Interia.

Berlin ma domagać się, aby pomoc na ten rok była Ukrainie udzielona nie w pożyczkach, a w grantach. Z wypłaty tych grantów mają natomiast być wyłączone kraje, które już wcześniej przekazały napadniętemu państwu jakąś pomoc finansową, a więc m.in. Niemcy właśnie.

Rząd Olafa Scholza od samego początku wojny uznawany jest za głównego hamulcowego nakładanych na Rosję przez UE sankcji i przekazywanej Ukrainie pomocy. Tej postawy ma mieć już dość Waszyngton. Pod koniec października niemiecki analityk Ulrich Speck donosił, że administracja Joe Bidena planuje interweniować w związku z biernością Brukseli.

- „Właśnie usłyszałem z Waszyngtonu: Szykuje się burza o transatlantyckim podziale obciążeń dla Ukrainy. Ile płaci USA, a ile Europa”

- informował niemiecki ekspert.