Według agencji Breton miał stwierdzić: „Nie zawahamy się przyjąć całego zakresu sankcji, by chronić naszych obywateli, jeśli audyty nie wykażą pełnego podporządkowania się”. Cenzurowanie treści Breton uzasadniał potem w swoim wpisie na Twitterze, w którym zauważył, że TikTok dociera „do milionów młodych Europejczyków”, a to oznacza „większą odpowiedzialność”. W związku z tym Breton domaga się od Shou Zi Chew „tak szybko, jak to możliwe nie tylko wysiłków, ale rezultatów”.

Jak przypomniał Peter Caddle z portalu „Breitbart”, nie tylko Unia Europejska grozi TikTok-owi zakazem, ale także w USA zarówno Republikanie, jak i Demokraci zastanawiają się nad zakazem częściowym lub pełnym popularnej „platformy, która ma związki z chińskim rządem”. „Jednakże – zauważa publicysta – choć amerykański zakaz okazuje się być wywołany troską o bezpieczeństwo danych, jak również obawami wokół antyamerykańskiego nastawienia zawartości platformy, groźba zakazu w UE jest wynikiem poglądu, że chińska platforma nie robi wystarczająco dużo, by cenzurować swą bazę użytkowników”.

Caddle przypomina, że z podobnymi groźbami ze strony UE spotkał się Elon Musk po przejęciu Twittera, kiedy dał do zrozumienia, że chce „zakończyć cenzurowanie politycznych dysydentów, a zamiast tego dopuścić do istnienia szerszej gamy wypowiedzi na platformie”. Zdaniem publicysty Musk ugiął się przed tymi groźbami, dając do zrozumienia, że pewne treści będą jednak cenzurowane.