Rosyjskie władze, w tym Ministerstwo Obrony i mer Moskwy, Siergiej Sobianin, próbowały zbagatelizować sytuację, twierdząc, że systemy obrony powietrznej zneutralizowały większość dronów, a uszkodzenia rafinerii były jedynie wynikiem upadku szczątków zestrzelonego drona. Jednak liczne nagrania, dostępne w mediach społecznościowych, zaprzeczają tym oficjalnym doniesieniom, pokazując, że drony swobodnie osiągnęły swoje cele, niszcząc instalacje produkcyjne.
Ataki te ujawniają poważne luki w systemie obronnym Moskwy. Rafineria Moskiewska, odpowiedzialna za dostawy 40% benzyny i 50% oleju napędowego dla miasta, a także zaopatrująca stołeczne lotniska w paliwo lotnicze, pozostawała praktycznie bez ochrony powietrznej. Elektrownie Kaszirska i Konakowska, kluczowe dla zaopatrzenia energetycznego środkowo-zachodniej Rosji, również zostały poważnie uszkodzone.
Eksperci i mieszkańcy zaczynają kwestionować skuteczność „specjalnej operacji wojskowej” Władimira Putina, która miała rzekomo zwiększyć bezpieczeństwo kraju, a w rzeczywistości naraża kluczowe instalacje na coraz bardziej śmiałe ataki armii ukraińskiej.
Portal Defence Express przewiduje, że to dopiero początek ukraińskich ataków na rosyjską stolicę, a kolejne mogą być jeszcze bardziej dotkliwe. W wielomilionowej Moskwie, mimo propagandowych prób zatuszowania prawdy, nie da się ukryć skali tych zniszczeń.
Obserwatorzy międzynarodowi podkreślają, że sytuacja ta może doprowadzić do jeszcze większych napięć wewnętrznych w Rosji, szczególnie jeśli podobne ataki będą się powtarzać. Dla Ukrainy natomiast jest to dowód na skuteczność nowoczesnych technologii wojskowych i determinację w prowadzeniu działań obronnych przeciwko rosyjskiej inwazji.
