Żołnierze ukraińscy byli intensywnie szkoleni według standardów NATO, aby mogli lepiej stawić czoła wojskom rosyjskim. Zdaniem części Ukraińców, niektóre z przekazywanych im przez zachodnich instruktorów zasad mają niewielkie zastosowanie na polu bitwy.
"Gdybym robił tylko to, czego nauczyli mnie (instruktorzy NATO - red.) byłbym martwy" - powiedział dowódca sił specjalnych w 78. pułku na Ukrainie w rozmowie z The Financial Times.
W artykule nie podano danych osobowych tego dowódcy, przezwano go zaś "Suleman".
W ocenie tego dowódcy, na szkoleniach przekazano mu kilka dobrych rad, jednak niektóre z nich były złe. Do złych rad zalicza się w jego ocenie sposób oczyszczania okopów.
"Powiedziałem im: "Chłopaki, przez to zginiemy" - powiedział.
"Nie chcę mówić nic przeciwko naszym partnerom, ale oni nie do końca rozumieją naszą sytuację i sposób, w jaki walczymy" - powiedział o zachodnich wzorcach starszy sierżant wywiadu w 41 Brygadzie Zmechanizowanej.
Zdaniem jego i innych żołnierzy, instruktorzy NATO nie mają doświadczenia z takiego konfliktu, jak ten toczący się obecnie na Ukrainie.
"Potrzebujemy ludzi, którzy zrozumieją, jak skutecznie oczyszczać okopy, wchodzić do nich, jak skutecznie rzucać granatami, jak nie potknąć się o pułapki, aby zrozumieć, jakie granaty rzucają - zasadniczo, aby zrozumieć wroga" - dodał.
"W niektórych przypadkach ukraińscy żołnierze zdecydowali się całkowicie zrezygnować ze szkolenia, ponieważ okazało się ono nieskuteczne podczas podczas kontrofensywy" - na początku tego roku pisał New York Times.
Brytyjski Royal United Services Institute stwierdził wręcz, że powinno się zaprzestać szkolenia Ukraińców według standardów NATO.
