Magazyn przywołuje opinię emerytowanego australijskiego generała Mike’a Ryan’a, który podkreśla, że choć Ukraina powstrzymuje się przed atakowaniem rosyjskiej stolicy, to byłaby zdolna do przeprowadzenia takich ataków, co budzi w Moskwie ogromny niepokój.
Taki atak ze strony Ukrainy byłby zrozumiały z perspektywy regularnych rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę cywilną. Władze napadniętego państwa nie chcą jednak eskalować konfliktu, dlatego skupiają się na uderzaniu w infrastrukturę wojskową na tyłach wroga. Poza obawami o eskalację, przekonują dziennikarze „Forbesa”, Ukraina nie chce też dopuścić do sytuacji, w której przez przypadek mogliby ucierpieć rosyjscy cywile.
