Śmiałkiem, który pokusił się na taki wyczyn jest kapitan rosyjskich sił powietrznych Maksim Kuzminow, a wypłatę nagrody w wysokości 500 tys. dolarów zapowiedział przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Jusow.
Wydarzenie miało miejsce 9 sierpnia. Kuzminow wraz z innymi dwoma członkami załogi wylecieli z lotniska wojskowego w Kursku w ramach oficjalnie zaplanowanego zadania. Następnie wylądowali w obwodzie charkowskim i zostali przejęci przez ukraińską armię, która dała Rosjaninowi gwarancje bezpieczeństwa oraz propozycję pozostania na Ukrainie. Jego rodzice przyjechali wcześniej na Ukrainę.
- Część komentatorów na Ukrainie skrytykowała tę decyzję, argumentując, że lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na potrzeby armii Ukrainy – czytamy na portalu niezalezna.pl.
Zgodnie z ukraińskim prawem, nagroda zostanie wypłacona w hrywnach. Stosowana ustawa dotycząca takich przypadków została przyjęta na Ukrainie w kwietniu 2022 roku.
- Na mocy przyjętych wówczas przepisów rosyjscy wojskowi, którzy przejdą na stronę Ukrainy wraz ze swoim uzbrojeniem, zostaną odpowiednio nagrodzeni – przypomina portal Ukrainska Prawda.
Ponadto przedstawiciel HUR wezwał innych żołnierzy armii agresora, aby ci także poszli w ślady Kuzminowa.
- "Jeśli nie chcecie zostać zbrodniarzami wojennymi, poddajcie się i przejdźcie na stronę Ukrainy. Zachowajcie swoją godność i walczcie z reżimem Putina" – zaapelował Andrij Jusow z HUR.
9 sierpnia Kuzminow wraz z dwoma członkami załogi swojego helikoptera wyleciał z lotniska wojskowego w Kursku w ramach oficjalnie zaplanowanego zadania. Po wylądowaniu w obwodzie charkowskim pilot został przejęty przez ukraińską armię. Kuzminow otrzymał gwarancje bezpieczeństwa, a śmigłowiec trafił do zasobów HUR. Oficer dostał także od władz w Kijowie propozycję pozostania na Ukrainie. Wcześniej do tego kraju przyjechali jego rodzice.
- "Nikt mnie do niczego nie zmuszał, to była moja własna decyzja. (...) W Rosji miałem wysokie zarobki i perspektywę wcześniejszej emerytury. Zostawiłem tam swój prywatny samolot i dwa mieszkania. Wiele mnie tam trzymało, ale to nie było dla mnie ważne. Ja nie chciałem uczestniczyć w tej zbrodniczej (wojnie)" – wyjaśnił podczas wtorkowej konferencji prasowej w Kijowie Kuzminow.
