O wczorajszych wydarzeniach w Pałacu Prezydenckim szef Gabinetu Prezydenta opowiedział na antenie Polsat News. Minister Mastalerek potwierdził medialne doniesienia, wedle których posłowie Kamiński i Wąsik zostali zatrzymani w jego gabinecie. Przekazał, że sam był wówczas na wyjeździe służbowym.
- „Z tego, co mi opowiadano, to wyglądało jak wyraz frustracji nieudolną akcją z rana i tą nieudolnością polskiej policji”
- powiedział w „Gościu Wydarzeń”.
Stwierdził, że funkcjonariusze policji powinni wysłać kwiaty do Pałacu Prezydenckiego, aby przeprosić kobiety, które mieli doprowadzić do płaczu swoim zachowaniem.
- „Jeżeli ta frustracja wylewała się w ten sposób, że wyprowadzając posła Mariusza Kamińskiego uderzono nim o futrynę, a to jest filigranowy mężczyzna i po tym popłakały się panie, które tam pracują to powinni przeprosić, naprawdę (...). Dlatego prezydent mówił o brutalnym zachowaniu”
- stwierdził.
Red. Bogdan Rymanowski dopytywał, czy po wczorajszych wydarzeniach prezydent ma zaufanie do ochraniających go funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa.
- „Prezydent ma tysiąc procent zaufania do swojej ochrony osobistej”
- zapewnił minister.
Podkreślił, że Andrzej Duda nie zamierza rezygnować z ochrony SOP.
- „Jestem przekonany, że każdy z ochrony osobistej własnym ciałem zasłoniłby prezydenta”
- powiedział o funkcjonariuszach.
