Tureckie ministerstwo obrony twierdzi jednak, że dron nie należał do tureckich sił zbrojnych. Nie poinformowano jednak, czyją własnością był dron.

Turcja atakuje cele związane z kurdyjskimi bojownikami. Są to działania odwetowe w związku z zamachem, do którego doszło niedawno w centrum Ankary. Turecka armia podała, że w nocy z czwartku na piątek w wyniku uderzeń powietrza zniszczyła 30 kurdyjskich celów wojskowych w północnej Syrii, w tym magazyn i schrony oraz "zneutralizowała" wielu bojowników kurdyjskich.

Rzecznik Pentagonu gen. Pat Ryder powiedział, że Turcja zaatakowała cele w rejonie miasta Al-Hasaka w Syrii w czwartek rano. Cele te znajdowały się około 1 km od stanowisk amerykańskich. Kiedy dron zbliżył się do tych stanowisk na 500 metrów, został zestrzelony przez myśliwiec F-16, którego pilot uznał bezzałogowiec za zagrożenie.

"Nie było żadnych przesłanek, że Turcja celowo wzięła na cel siły USA" - zastrzegł gen. Ryder. Po incydencie nad Syrią sekretarz obrony USA, Lloyd Austin rozmawiał ze swoim tureckim odpowiednikiem, a rozmowa - jak powiedział gen. Ryder - "była owocna".

Atakowani przez Turcję bojownicy kurdyjscy z YPG (Powszechne Jednostki Obrony) to główny sojusznik USA w Syrii. Kurdowie w dużym zakresie pomagali w walce z dawnym Państwem Islamskim. Turcja od lat zmaga się z separatyzmem kurdyjskim zwłaszcza w południowo-wschodniej części kraju. Separatyzm ten nierzadko przybiera formę walki zbrojnej. Kurdyjscy separatyści dokonywali wielokrotnie zamachów bombowych w południowo-wschodniej Turcji.