Dyrektor ds. kontroli zbrojeń w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA Pranay Vaddi przestrzegł, że jeśli Rosja, Chiny i Korea Północna nie zejdą z obecnego kursu to Stany Zjednoczone będą zmuszone do zwiększenia ilości rozmieszczonych głowic jądrowych.
Kierując tę przestrogę w kierunku Moskwy, Pekinu i Phenianu, doradca prezydenta Joe Bidena jednocześnie podkreślił, że póki co Stany Zjednoczone nadal trzymają się limitów ustalonych we wspólnym przez amerykańsko-rosyjskim traktacie Nowy START z 2010 roku.
Waszyngton wciąż przestrzega tych zapisów, pomimo faktu zawieszenia wspomnianego traktatu w ubiegłym roku przez Rosję.
"Pozostajemy pewni w swojej pozycji na dzień dzisiejszy nie musimy zwiększać własnych sił jądrowych, by dorównać lub prześcignąć całkowitą liczbę (głowic) naszych rywali, by z powodzeniem ich odstraszać” – powiedział Vaddi podczas konferencji stowarzyszenia Arms Control Association w Waszyngtonie.
Jednocześnie jednak oznajmił on również, że bez zmiany kursu, na którym znajdują się obecnie Rosja, ChRL i Korea Północna, może „dojść do punktu w nadchodzących latach, gdzie zwiększenie liczby rozmieszczonych głowic będzie konieczne".
W traktacie z 2010 roku limit liczby rozmieszczonych głowic jądrowych został ustalony na 1550.
Zapisy traktatu obowiązują do 2026 roku, ale póki co Kreml nie chce podjąć rozmów na temat kolejnej umowy.
Jak przestrzegł Pranay Vaddi taka sytuacja może doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń, który przerodzi się w światową rywalizację nuklearną „bez liczbowych ograniczeń”.
