Upozorowanie śmierci było częścią planu śledczych, ponieważ potrzebowali oni niezbitego dowodu pozwalającego na postawienie zarzutów oraz oskarżenie byłej już żony amerykańskiego boksera zawodowego. Ponadto była osobą powszechnie szanowaną i lubianą w społeczeństwie oraz matką dwójki dzieci.
Swoją historię Sosa opowiedział opowiedział w telewizyjnym dokumencie.
- Kiedy śledczy przedstawili mi swój plan, moją pierwszą myślą było: "Chyba sobie żartujecie" - powiedział Sosa dla Fox News Digital. - Myślałem, że mają wystarczająco dużo dowodów, żeby ją aresztować – mówił dalej.
- Przyznali, że mają wystarczająco dużo dowodów, ale zauważyli też, że ona jest matką dwojga dzieci, lubianym członkiem społeczności. Podkreślili, że nie chcą ryzykować, że podczas rozprawy jeden z przysięgłych będzie jej współczuł. Powiedzieli, że chcą pokazać zdjęcia mnie martwego, uzyskać jej reakcję i wykorzystać to jako dowód. I tak to wszystko się potoczyło – powiedział Sosa.
Jak dowiadujemy się z dokumentu, była „miłość od pierwszego wejrzenia”, ale „chodziło o pieniądze”.
- Wiedziała, ile pieniędzy jestem wart martwy. Biznes zaczął podupadać. Przejęła firmę i wielu naszych klientów zrezygnowało z członkostwa. Była bardzo sfrustrowana, ponieważ rozwód nie szedł po jej myśli i nie miała pieniędzy. Potem próbowała zrujnować mi życie, wysuwając fałszywe oskarżenia, że się nad nią znęcałem, że jestem pijakiem. Chyba czuła, że nie ma innego wyboru – opowiada Portorykańczyk.
Ostatecznie żona boksera Dorantes została aresztowana w 2015 roku, a obecnie odsiaduje karę 20 lat więzienia.
Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.
