- Wypiła dzienne zapotrzebowanie wody w 20 minut, skarżyła się rodzinie, że nie jest w stanie zaspokoić swojego pragnienia. U kobiety doszło do obrzęku mózgu, a następnie do śmierci – podaje portal polsatnews.pl.
Zmarła kobieta była wraz z mężem i dwoma córkami na wakacjach nad jeziorem Freeman, kiedy nagle „zaczęła odczuwać poważne odwodnienie i przekazała rodzinie, że nie jest w stanie zaspokoić pragnienia”. Dzienną dawkę wody (cztery butelki wody) miała wypić w zaledwie 20 minut w około 20 minut.
W efekcie po niedługim czasie zaczęła się uskarżać na zawroty głowy i uporczywy ból.
- Po powrocie z podróży Summers zemdlała w swoim garażu. Kobieta trafiła do szpitala, jednak nie odzyskała przytomności – czytamy.
Po przewiezieniu jej do szpitala wykryto obrzęk mózgu, ale lekarze nie byli już w staniej jej pomóc. Kobieta zmarła, a jako oficjalną przyczynę jej śmierci kobiety uznano zatrucie wodą.
Jak wyjaśnia ekspert, przewodnienie hipotoniczne jest też określane jako zatrucie wodą. Jego przyczyną może być wypicie zbyt dużej ilości wody w krótkim okresie czasu. Dochodzi wtedy do hiponatremii, a więc „stanu, gdy we krwi znajduje się za mała ilość sodu”. W efekcie osoby takie odczuwają skurcze mięśni, nudności, bóle głowy i ogólne złe samopoczucie.
