Chodzi o trichloroetylen (TCE), który jest powszechnie stosowany w chemicznym czyszczeniu odzieży i może on przyczyniać się do bardziej intensywnego postępowania choroby Parkinsona.

- Trichloroetylen (TCE) to bezbarwna, niepalna ciecz, która z łatwością rozpuszcza tłuszcze, woski i smoły – czytamy na portalu wdolnymslasku.com.

- W ciągu ostatnich 100 lat był używany do usuwania kofeiny z kawy, odtłuszczania metalu w przemyśle, ekstrahowania tłuszczów z nasion, chemicznego czyszczenia odzieży, jako rozpuszczalnik w korektorach do maszynopisów, a nawet jako środek znieczulający w położnictwie, a nawet… narkotyk – pisze dalej autor tekstu Paweł Wernicki.

Preparat ten był powszechnie stosowany w USA już przed rokiem 1970, w którym rocznie wytwarzano go tam około 300 000 ton, co dawało kilogram tej substancji na jednego Amerykanina. Co ciekawe, prawie 10 milionów Amerykanów miało do czynienia z tym lub podobnymi rozpuszczalnikami przemysłowymi.

TCE – czytamy - jest preparatem rakotwórczym, a ponadto „sprzyja poronieniom oraz wrodzonym chorobom serca”. Po stwierdzeniu tych działań szkodliwych dla zdrowia jego wykorzystanie uległo ograniczeniu.

Nadal jednak skażenie tym związkiem dotyczy wielu obszarów. Przykładem może być „piętnaście miejsc w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, gdzie był używany do czyszczenia elektroniki i chipów komputerowych”.

Co szczególnie niebezpieczne – informuje „Journal of Parkinson’s Disease” – w USA nawet jedna trzecia wód gruntowych może być nadal zanieczyszczona TCE.

Pełny tekst można przeczytać TUTAJ.