- W ubiegłym roku prawodawcy stanowi zakazali wykorzystywania w szkołach materiałów, które „mogłyby wywołać poczucie winy z powodu przeszłych działań członków danej rasy”, zakazują też zajęć poświęconych orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej – czytamy na portalu TVP Info.

Jak się okazuje nakazy wycofywania książek wprowadzono w cały stanie Floryda. -„Początkowo zakazy odnosiły się do szkół podstawowych, teraz są stosowane także w liceach” – czytamy.

Takie działania władz oświatowych nie spodobały się wydawnictwu Penguin oraz rodzicom dzieci i autorom książek, którzy pozwali władze oświatowe dystryktu Escambia County na Florydzie. Oskarżają oni dystrykt „o złamanie gwarantującej wolność słowa pierwszej poprawki do konstytucji”, a sprawę szeroko opisuje dziennik „New York Times”.

Jak czytamy dalej, konflikt o szkolne biblioteki trwa w Stanach Zjednoczonych już od dwóch lat i jest „częścią szerszej wojny kulturowej”.

Działanie władz oświatowych – uważają składający pozew - „pozbawia uczniów dostępu do szerokiego wachlarza punktów widzenia, a autorów – możliwości rozpowszechniania opinii”. Ponadto – podkreślają – intencją władz szkolnych było „uniemożliwienie młodzieży dostępu do materiałów służących dyskursowi na drażliwe tematy rasy czy orientacji seksualnej”.

Co ciekawe, lokalna gazeta „Pensacola News Journal” ujawniła, że inicjatorom akcji wycofywania książek nie podoba się łącznie sto tytułów. Należą do nich m.in. „Rzeźnia numer 5” Kurta Vonneguta, „Chłopiec z latawcem” Khalida Hosseiniego czy „Z Tango jest nas troje” Petera Parnella.

Strona skarżąca uzasadnia ponadto, że obecnie próbuje się wycofywać z bibliotek szkolnych książki poruszające kwestie rasy czy orientacji, a jutro ta sama sytuacja może dotyczyć książek o chrześcijaństwie, założycielach Stanów Zjednoczonych czy bohaterach wojennych.