Złożona w sądzie skarga wymienia też konkretnych lekarzy i instytucje medyczne, które uczestniczyły w całym procesie „zmiany płci”, czy – jak to określono – „eksperymentalnych terapii medycznych afirmacji płci”. Portal „Life Site News”, który opisuje całą sprawę, próbował skontaktować się z oskarżonymi przez Aldaco, ale nie uzyskał odpowiedzi w chwili publikacji tekstu.
Przypadek Aldaco należy do rosnącej grupy osób, które przeszły „detranzycję”, czyli wróciły do swojej biologicznej płci, i złożyły skargi w sądzie przeciwko instytucjom medycznym i lekarzom, którzy nakłonili je do poddania się „tranzycji płciowej”. W szczególności sprawy takie dotyczą kobiet. Podobny pozew złożyła w lipcu Prisha Mosley, która jest reprezentowana przez tę samą firmę prawniczą, co Aldaco, czyli Campbell Miller Payne, PLLC. Inny taki przykład do Chloe Cole i Layla Jane, które w sądzie reprezentuje Center for American Liberty.
Według pozwu Aldaco zaczęła zażywać jako nastolatka „szokująco duże, niezatwierdzone” ilości testosteronu pod wpływem porad Dela Scotta Perry’ego, pielęgniarza pracującego dla Texas Health Physicians Group. Perry miał pojawiać się na spotkaniach dla „dzieci transpłciowych”, by zdobywać klientów na „terapię hormonalną”. Pielęgniarz według skargi nie uświadomił nastoletniej Aldaco ryzyka, jakie wiąże się z przyjmowaniem testosteronu ani nie omówił z nią jej problemów psychicznych. Nie poinformował też jej rodziców o zaleconej „terapii”.
Z kolei terapeutka Barbara Rose Wood miała zatwierdzić w czasie teleporad rekomendację podwójnej mastektomii, czyli amputacji piersi, gdy Aldaco skończyła 19 lat. Zdaniem Aldaco list podpisany przez Wood, który kierował ją na operację, zawiera wiele fałszywych informacji o jej stanie psychicznym i trybie życia. Przeprowadzona w Crane Clinic w 2021 r. operacja amputacji piersi wiązała się dla pacjentki z „niewiarygodnym bólem” po operacji i komplikacjami w czasie gojenia się ran.
Pozew opisuje z drastycznymi szczegółami, jak Aldaco zmagała się z cierpieniem po operacji, podczas gdy chirurg, który ją przeprowadził, lekceważył jej prośby o pomoc. W rezultacie musiała szukać interwencji medycznej w innym szpitalu, w którym stwierdzono „rozległe dwustronne krwiaki” u pacjentki i poddano ją ponownej operacji, by zapobiec pogorszeniu się jej stanu.
Z upływem czasu i praktykując medytację Aldaco uświadomiła sobie, że „operacja tranzycji” nie była żadnym rozwiązaniem jej problemów. Jak stwierdzał pozew: „potrzebowała obiektywnego lekarza, a nie ideologa”. Niestety przypadków takich nieodwracalnych okaleczeń jest coraz więcej, obniża się też wiek, w którym poddaje się dzieci okaleczającym operacjom lub zabiegom „tranzycji”, czyli „zmiany płci”.
