- Pastor Lamor Miller-Whitehead z Brooklynu został aresztowany i oskarżony o próbę wymuszenia, oszustwo bankowe i składanie fałszywych zeznań – podaje portal polsatnews.pl.

NY Post pisze, ze protestancki pastor już od dawna wzbudza liczne kontrowersje z uwagi na prowadzony przez niego bardzo wystawny trybu życia, co utrwalił licznymi postami w mediach społecznościowych. Możemy tam zobaczyć zdjęcia drogich samochodów, ubrań i biżuterii.

Jak podaje FBI, protestanckiemu duchownemu może grozić nawet do 65 lat więzienia, ale Miller-Whitehead nie przyznaje się do winy i zapowiada pozwy na wysokie sumy odszkodowań.

Według amerykańskich służb, pastor doszedł to takiej zamożności poprzez wyłudzenie pieniędzy od biznesmena oraz nagminne wyłudzanie tysięcy dolarów od swoich parafian.

Po tym jak on został aresztowany w poniedziałek i nie przyznał się do winy w sądzie okręgowym na Manhattanie, został zwolniony za kaucją w wysokości 500 tys. dolarów.

- O nowojorskim biskupie zrobiło się głośno latem br., gdy w trakcie transmitowanej na żywo mszy do kościoła Leaders of Tomorrow International Ministries w Canarsie na Brooklynie zakradli się złodzieje. Jeden z mężczyzn celował z broni do biskupa i jego żony, drugi okradł ich z kosztowności – podaje portal polsatnews.pl.

Jak się okazało, skradziona wówczas biżuteria byłą warta… ponad milion dolarów, a napad ten zwrócił uwagę amerykańskich służb.

Na dzień przed aresztowaniem duchowny wygłosił kazanie, w trakcie którego stwierdził, że że jego ubrania znanych marek "Gucci, Fendi czy Louis Vouitton są dowodem na to, że jego bogactwo jest wynikiem połączonej woli Bożej, wiary oraz darowizn finansowych".

Prokuratorzy i FBI mają najwidoczniej inne zdanie na ten temat.