„O rzezi wołyńskiej milczano, a teraz się mówi, ale z reinterpretacjami historyczno-ideowymi na służbie bieżącej polityki. Jednak ukraińska zbrodnia na Polakach to ani wina Niemców, ani Sowietów, ani Rosji. Tamci mają swoje wielkie winy, lecz tylko prawda (o Wołyniu) nas wyzwoli” – napisał w mediach społecznościowych były poseł PiS Artur Zawisza.
Część komentatorów politycznych spodziewała się ze strony ukraińskich władz w kontekście ogromnej pomocy, jaką Polska niesie temu krajowi w jego zmaganiach z rosyjską inwazją, słów i deklaracji stanowiących prawdziwy przełom w kwestiach dotyczących pamięci o ludobójstwie dokonanym na Polakach na Wołyniu.
W przestrzeni medialnej pojawiały się nawet informacje, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odniesie się do zbrodni wołyńskiej, przeprosi za nią i uzna ją za ludobójstwo. Tak się jednak nie stało, a ukraińska ambasada w Polsce napisała jedynie o „pamięci niewinnych ofiar straszliwych czasów na Wołyniu w latach 1943-1944".
„To pominięcie zbrodni wołyńskiej przez pana prezydenta Ukrainy było tak ostentacyjne, że absolutnie wymagałoby jednak odniesienia się przez polskie władze” – uważa publicysta Łukasz Warzecha.
„W emocjach po napaści Rosji na Ukrainę zaproponowałem pokojowego Nobla dla Zełenskiego. Po wczorajszym Jego wystąpieniu bez słowa o Rzezi Wołyńskiej mój zapał opadł. Polskie księgarnie pełne książek o Nim, polskie domy i serca otwarte dla milionów Ukraińców a tu kunktatorstwo” – skomentował w mediach społecznościowych były prezes PZPN Michał Listkiewicz.
Natomiast zdaniem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego prezydent RP Andrzej Duda wczoraj „pokazał, że nie jest zdolny do jakiekolwiek stanowczości wobec Ukrainy”.
Za to podczas obchodów rocznicy 11 lipca 1943 roku prezydent Duda, zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego, „pohukiwał na Rodziny Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa Polaków, że mają ‘ważyć słowa’. Czy z tym samym pouczeniem zwróci się też do Andrija Melnyka i swoich przyjaciół z Ukrainy? Będzie konsekwentny?” – napisał kapłan na swym twitterowym profilu.
