Początkiem całej sprawy jest skandaliczne wystąpienie prof. Barbary Engelking, która z okazji 80. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim zaprezentowała w kwietniu swoją wizję sytuacji Żydów w okupowanej przez Niemców Warszawie. Z jej opowieści można było wysnuć wniosek, że to nie Niemcy, a Polacy byli oprawcami polskich Żydów w czasie II wojny światowej. Kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN nie poświęciła zbyt wiele uwagi barbarzyńskim zbrodniom Niemców. Zamiast tego mówiła o Polakach, którzy w jej ocenie… utrudniali Żydom przeżycie.

Jej wypowiedź spotkała się ze stanowczą reakcją rządu, a szef resortu edukacji i nauki prof. Przemysław Czarnek oświadczył, że „nie będzie finansował na większą skalę instytutu, który utrzymuje tego rodzaju ludzi, którzy obrażają Polaków”.

Wczoraj, w czasie spotkania z sympatykami w Słupsku, Donald Tusk był pytany o kwestię wolności badań naukowych.

- „Minister Czarnek powiedział wprost, i to zrobił, że on nie będzie finansował Polskiej Akademii Nauk, czyli tych, którzy mają inne poglądy niż on”

- powiedział szef PO stwierdzając, że mamy w Polsce problem z „narastającą kwestią cenzorską”.

- „Chyba nie mamy wątpliwości, że jeśli PiS i Kaczyński dali edukację naszych dzieci, naukę, swobody naszych uczelni w ręce takich gości jak Czarnek i Bielan, to niżej tak naprawdę upaść nie można”

- dodał.

Na jego wypowiedź szef MEN zareagował na Twitterze.

- „Oskarżanie Narodu polskiego o brak nawet neutralności w II wojny światowej, to jest bezpośrednie sprawstwo, wbrew oczywistej prawdzie, to skandal i zdrada, niemająca nic wspólnego z nauką”

- napisał.

- „Donaldzie Tusku, Przeproś Naród, który stracił miliony przodków w walce przeciwko Niemcom, a nie fűr Deutschland”

­­- dodał, dołączając do swojego wpisu fragment wypowiedzi prof. Engelking.