18 lipca w „Faktach” na antenie TVN pokazano reportaż, w którym przedstawiono historię pani Joanny z Krakowa. Ta miała stać się ofiarą opresyjnych działań policji w szpitalu, ponieważ przyjęła środki poronne. W odpowiedzi na reportaż Donald Tusk zapowiedział, że tuż przed wyborami parlamentarnymi w Warszawie odbędzie się „Marsz miliona serca”. Szybko jednak okazało się, że działania policji nie były „reakcją na hasło aborcja”, ale reakcją na zgłoszenie lekarki psychiatrii, która obawiała się, iż jej pacjentka targnie się na swoje życie.

Dziś na antenie TVP Info Piotr Semka odniósł się do sprawy w kontekście słów Marka Belki, który stwierdził, że „w polityce trzeba po prostu kłamać”.

- „Pierwsza rzecz bezcenna to zakłopotana twarz Bartosza Węglarczyka, kiedy Marek Belka po prostu postanowił być szczery. Gdybym miał czapkę-niewidkę, chętnie zobaczyłbym, jak wyglądają narady sztabu z Donaldem Tuskiem. Niestety albo stety, poziom profesjonalizmu jest żenujący”

- powiedział publicysta tygodnika „Do Rzeczy”.

Jak mogła wyglądać narada sztabu PO, kiedy pojawiła się sprawa pani Joanny?

- „Ktoś rzuca hasło: Słuchajcie, zrobimy wokół przypadku pani Joanny »meksykańską falę«, nastawioną na mobilizację kobiet o takim feministycznym zacięciu. W tym sztabie nie znalazł się nikt, kto zadałby sobie trud, aby pogrzebać w internecie, dotrzeć do tych upiornych incenizacji, zdjęć, w których pani Joanna prezentuje się jako postać z koszmarów”

- mówił dziennikarz.

- „Donald Tusk wskakuje na rumaka. Jak śpiewała Kasia Sobczyk: Niecierpliwość to okropnie brzydka wada. Przez tę wadę się niekiedy głupio wpada. Za wszystko w polityce się płaci”

- dodał.