W piątek media obiegła wiadomość o radiowozie niemieckiej policji, który przekroczył granicę w Osinowie Dolnym, pozostawiając rodzinę migrantów po polskiej stronie. Incydent wywołał ostry sprzeciw polskiego społeczeństwa i pytania odnośnie procedur i współpracy między państwami.

Premier Tusk zareagował na te doniesienia, zapowiadając rozmowę z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem na temat tego nieprawidłowego działania. Jednakże informacje podane przez Biuro Prasowe i Informacyjne Rządu Federalnego Niemiec – jak podaje portal tysol.pl, którego dziennikarka sprawdziła tę informację - zaprzeczyły odbyciu się takiej rozmowy.

W odpowiedzi na te doniesienia Tusk media nazwał pisowską opozycją i "trolami" oraz oskarżył portal o manipulację narracją migracyjną.

Komentując sytuację, Tusk stwierdził, że rozmowa z kanclerzem Scholzem już miała miejsce, choć informacje te nie znalazły potwierdzenia po stronie niemieckiej. Jego reakcja, pełna emocji i zarzutów wobec mediów jest jednak znacząca.

Niektóre głosy krytyczne sugerują, że Tusk po raz kolejny populistycznie wykorzystał incydent do politycznych manewrów, próbując zdyskredytować opozycję i uzasadnić swoją retorykę dotyczącą migracji.