- „Patrzę na naszą opozycję, no i ci dżentelmeni nie są w stanie się dogadać w niczym. Każdy walczy o stołki. To czym się różnią od drugiej strony? Dlaczego mam ich kochać?”

- pytał Hoffman.

- „Jak obserwuję te tańce opozycji, tego Hołownię… No Tusk też, niestety, charyzmy nie ma i często zniża się do poziomu argumentacji przeciwnika… No musi po prostu wyrosnąć nowe pokolenie, które zdecyduje o swoim losie. I już”

- dodał.

Ocenił też, że „strzałem w kolano” było rozpoczęcie nagonki na św. Jana Pawła II.

- „Trzeba pamiętać, że on nie miał w Watykanie żadnego swojego zaplecza, nie wywodził się z kardynałów włoskich, de facto był sam, dlatego nie sądziłbym go tak surowo. Ale sądzę, że jego o pedofilię oskarżyć nie można. Był kochany i rozumiany przez młodzież, odegrał ogromną rolę w podniesieniu ducha, wiary oporu i zwycięstwa. Jego zasługi wobec Polski są nie do przecenienia”

- podkreślił.

Mówiąc natomiast o Prawu i Sprawiedliwości zaznaczył, że nawet jeśli nie zgadza się z władzą, to została ona wybrana w demokratycznych wyborach.

- „Ja mogę należeć do innej mentalnie formacji, ale niestety ta partia została wybrana w wyborach. To nie był zamach stanu jak u Piłsudskiego, to nie była junta. Tak samo został wybrany prezydent. I teraz co? Dopóki ta władza jest wybrana legalnie przez większość społeczeństwa, to jest władzą. Mogę to powiedzieć ze smutkiem czy z przykrością, ale to jest władza. I dla mnie może być taka, a dla kogoś zupełnie inna, a przecież ten ktoś ma powody, żeby oddać swój głos. A niech to będzie nawet 500 plus czy dodatkowa emerytura”

- powiedział, przypominając przedstawicielom opozycji totalnej na czym polega demokracja.