W ubiegłym tygodniu Tusk ponownie apelował do liderów opozycji o utworzenie wspólnej listy na wybory parlamentarne. Tajemnicą poliszynela jest, że taka lista byłaby politycznie zdominowana przez PO, co innym partiom może być nie w smak.
- Na co im będzie ich samodzielny start, jeśli nie wygramy wyborów? Czy im się już nie znudziło siedzieć w tym Sejmie, który został brutalnie, polityczne zgwałcony przez PiS? - mówił Tusk, zwracając się do liderów partii opozycyjnych.
- Mówię do pana Szymona (Hołowni), do pana Władysława (Kosiniaka-Kamysza), do pana Włodzimierza (Czarzastego): nie możecie pozwolić sobie na jakikolwiek hazard, jakiekolwiek ryzyko - dodał.
Kosiniak-Kamysz wprost jest skrytykował plany Tuska.
- Nasze stanowisko się nie zmieniło – dwie listy, to jest propozycja, którą mamy przebadaną i sprawdzoną, ona daje dużo lepszy wynik - ocenił. - Rozumiem, że dla Platformy jedna lista jest najkorzystniejsza i Donald Tusk jako szef Platformy o to zabiega - dodał.
- Platforma z jednej strony chce wspólnej listy z Lewicą, a jak nie wspólna lista (całej opozycji – red.), to już nie chce - stwierdził, dodając, że jest to w jego ocenie niekonsekwentne.
Kosiniak-Kamysz zastrzegł także, że jego partia nie zgodziłaby się na dyscyplinę partyjną w sprawie głosowania na rzecz poluzowania przepisów aborcyjnych.
- Pan Kosiniak-Kamysz wypowiedział się przeciwko jednej liście, pan Hołownia wypowiedział się przeciwko jednej liście. A pan Donald Tusk powiedział, że jeżeli nie będzie jednej listy, Platforma pójdzie sama. W związku z tym trudno mi się jest odnosić do jednej listy, skoro trzech innych liderów wskazało kierunek, że raczej jej nie będzie - ocenił z kolei lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty.
- Oczywiście jestem za współpracą na opozycji. Jeżeli będą szanse na jedną listę, będziemy bardzo poważnie ją rozważali. W tej chwili w związku z tymi zapowiedziami trzech liderów podpisaliśmy umowę z partią Razem o wspólnym pójściu do wyborów, a to, czy będziemy wchodzić w jakąś koalicję, nie zależy tylko od nas - ocenił Czarzasty.
Szymon Hołownia z kolei w swoim stylu wykręcił się od udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o wspólną listę.
- Decyzja taktyczna o ewentualnej koalicji nastąpi na początku przyszłego roku. Jesteśmy w ciągłym kontakcie z liderami innych partii opozycyjnych - powiedział.
