Inga Springe, szefowa Baltic Investigative Jouralism Center w swoim artykule pt. „Putin children” pisze: Walka w obronie „tradycyjnych wartości” stała się kolejnym polem konfrontacji między Rosją a Zachodem. Uzbrojony w amunicje «wartości rodzinnych», zmieszanych z antyzachodnią propagandą Kreml przyciąga nawet tych, którzy pozornie nie mogliby być ich naturalnymi sojusznikami. Niektórzy są nawet ich ideologicznymi oponentami.

Widzimy jak wiele krajów euroatlantyckich odcina się dziś od swoich korzeni, włączając w to chrześcijańskie wartości, które stały u podstaw zachodniej cywilizacji – wyjaśniał rosyjski prezydent Władimir Putin w swoim wystąpieniu we wrześniu 2013 roku. A kilka miesięcy później Putin powiedział: Wiemy, że jest co raz więcej i więcej ludzi na świecie, którzy chcą nas wspierać, aby bronić tradycji i wartości konserwatywnych, które stanowią duchową i moralną podstawę fundamentów cywilizacji w każdym narodzie od tysięcy lat.

Dalej Inga Springe doprecyzowuje, jak propagandyści Kremla straszą gay Europą między innymi mieszkańców Łotwy, a szczególnie ich rosyjską mniejszość. Straszą nie tylko legalizacją związków homoseksualnych, adopcją dzieci przez gejów i lesbijki, homopropagandą serwowaną w szkołach dla najmłodszych, ale także legalizacją pedofilii, do której „zdegenerowany” Zachód chyłkiem zmierza.

Ta w rzeczywistości wydumana i nieprawdziwa teza, będąca tylko propagandową figurą retoryczną służy nie tylko do wykreowania 32 atmosfery paraliżującego lęku przed dalszą westernizacją Łotwy, ale także staje się słowem-kluczem, który może otworzyć drzwi przyzwolenia dla społecznej infamii, jeśli zostanie wykorzystane, posłuży do zniszczenia kogoś w ramach rozsiewanej plotki lub pomówienia.

Tuby rosyjskiej propagandy z lubością używają pomówień o rzekomą pedofilię, aby zdyskredytować swoich politycznych przeciwników, szczególnie tych, którzy demaskują zasady wojny informacyjnej prowadzonej przez Kreml, czy wspierają Ukraińców w ich walce z rosyjską agresją.

Ataki te nie sprowadzają się tylko do pomówień czy rozsiewania plotek, ale także zmuszają służby czy zachodnie organy ściągania do rozpoczęcia śledztw wymierzonych często w kompletnie niewinne osoby, do których należą Andreas Umland czy Władimir Bukowski.

Obaj wymienieni to znani krytycy Kremla, którzy musieli się poddać szczegółowemu „sprawdzeniu” przez służby, aby udowodnić swoją niewinność i wskazać na kontekst polityczny sprawy.

Szczególnie ciekawy wydaje się przypadek Andresa Umlanda, niemieckiego historyka, eksperta od spraw wschodnich, aktywnie zaangażowanego we wspieranie Ukraińców podczas „rewolucji godności”, a także w ich wojnie z rosyjską agresją.

Andreas Umland to jednak przede wszystkim autor książki Russia’s spreading nationalist infection, w której przewidział powstanie ideologii „Russkiego Miru”, to także autor szeregu artykułów demaskujących działalność Aleksandra Dugina i europejskiej skrajnej prawicy, którą Dugin wspiera.

Prawdopodobnie za to właśnie Umland został ukarany. Oto za pomocą serii pomówień i prowokacji próbowano go „wrobić” w aferę pedofilską, którą szczególnie podsycał swoimi artykułami Aleksander Dugin.

Jak pisze sam Umland w artykule „The Russia extreme right and its researchers”:

Najwyraźniej Dugin i jego otoczenie dostrzegli, ale nie polubili moich publikacji. Neoeurazjaci Dugina i inni rosyjscy ultranacjonaliści zaczęli pisać o mnie, nazywając mnie amerykańskim agentem, rusofobem, pomarańczowym prowokatorem, liberalnym rasistą, kosmopolitą bez korzeni i tym podobne. Strona internetowa Dugina Evrazia.org napisała w marcu 2008, że podobno zostałem wydalony z uniwersytetów Stanford/Harvard/Oxford ze względu na homoseksualne molestowanie kolegów. Ostatnia strategia prowadzona przez neoeurazjatów w stosunku do mnie polega na rozpowszechnianiu pogłosek przez media społecznościowe i tak zwany trolling, że „jestem pedofilem i rozpowszechniam dziecięcą pornografię.

W kwietniu 2010 w jednym z wywiadów Dugin osobiście potępił przypadek „pedofila Umlanda”, gdzie stwierdził: Chciałbym podkreślić, że Andreas Umland to człowiek, który opluwa wszelkie próby dobrych relacji między Rosją a Ukrainą. Wcześniej pracował na rzecz separacji państw bałtyckich od Rosji i był zaangażowany w rehabilitacje nazistów w Ukrainie. Umland rozpowszechnia najbardziej niewiarygodne kłamstwa i oskarżenia wobec wszystkich rosyjskich patriotów. Ten człowiek był wcześniej zaangażowany w skandal pedofilski na Krymie podczas jego pobytu w letnim obozie dla dzieci Artek.

W wyniku oskarżeń i pomówień Dugina – niemieckie służby musiały przeprowadzić śledztwo, które oczywiście niczego nie wykazało, Andreasa Umlanda uniewinniono i wszystko wskazało na polityczny kontekst ataku.

Podobne doświadczenia dotknęły Władimira Bukowskiego. Ten znany rosyjski dysydent, więzień łagrów, bezkompromisowy w krytyce Kremla, a szczególnie Putina, stał się podobnie jak Umland obiektem ataku, w wyniku którego został oskarżony o pedofilię. Jak czytamy w jednym z artykułów w „New York Timesie”: Pewnego ranka brytyjscy oficerowie policji zapukali do drzwi domu, gdy leżał chory w łóżku i poinformowali go, że otrzymali informację o tym, że posiada on zakazane zdjęcia.

Zdjęcia poszukiwane przez brytyjską policję nie miały nic wspólnego z polityką, ale dotyczyły pornografii dziecięcej. Jakiś czas później prokuratura postawiła mu pięć zarzutów, między innymi o zrobienie i posiadanie nieprzyzwoitych zdjęć dzieci.

Cała sprawa jest jak wyjęta z Franza Kafki – powiedział Bukowski w wywiadzie – Nie tylko musisz udowodnić, że nie jesteś winny, ale że jesteś niewinny. Bukowski twierdził, że jest ofiarą nowej i szczególnie szkodliwej formy działań starego KGB, które do perfekcji opanowało sztuczkę znaną jako kompromat, czyli wytwarzanie i rozsyłanie kompromitujących lub nielegalnych materiałów.

Kompromat posługiwał się zdjęciami, materiałami wideo z prostytutkami zatrudnionymi przez KGB, narkotykami oraz innymi „sprawdzonymi” technikami umożliwiającymi werbunek lub szantaż. Dzisiaj sojusznikiem kompromatu stał się cyberterror, w którym Rosja udowodniła swoją siłę zwłaszcza w krajach bałtyckich, Gruzji i na Ukrainie.

Podobne historie spotkały Yoanna Barbereau, szefa Alliance Française w Irkucku, który od ponad roku broni się przeciwko oskarżeniom o rozpowszechnianie dziecięcej pornografii na stronach internetowych, a także Konstantina Rubakina, rosyjskiego aktywistę starającego się o azyl na Litwie, którego także odwiedziła policja w poszukiwaniu dziecięcej pornografii, a następnie umorzyła śledztwo.

W Polsce podobne „przygody” dotknęły Marcina Reya, który w swoich publikacjach umieszczanych na stronie „V kolumna rosyjska w Polsce” tropił kremlowskich zwolenników i opisywał działalność wyznawców idei Dugina i „Russkiego Miru”.

Wielu z tych ludzi świadomie lub nie powiela schematy rosyjskiej propagandy, które stanowią fundamenty myśli Dugina i „Russkiego Miru”. Dezinformacja, której główne tezy dotyczą krytyki Zachodu, wojny na Ukrainie i islamu sprowadza się do kilku zasadniczych haseł:

a. światem Zachodu rządzi spisek żydowsko-masoński

b. celem Zachodu jest zniszczenie modelu tradycyjnej rodziny poprzez promowanie idei LGBT aż do legalizacji pedofilii

c. większość muzułmanów to terroryści, którzy wywołali wojnę w Syrii, a teraz chcą zniszczyć starą Europę

d. większość Ukraińców to faszyści i banderowcy, a rewolucja na Ukrainie propaguje w rzeczywistości faszyzm i homopropagandę, stąd obraźliwe określenie banderagay zawierające dwa wzajemnie wykluczające się terminy.

Przyklejenie komuś łatki podejrzanego o pedofilię jest dodatkowym bonusem pasującym do tezy głoszonej przez Kreml, że 36 37 wszyscy działacze na rzecz praw człowieka to degeneraci – mówi Vytis Jurkonis, litewski aktywista który pracuje wśród rosyjskich uchodźców.

Rosja zaprzeczyła jakiemukolwiek zaangażowaniu we wszystkich wyżej wymienionych incydentach. „Oczywiście, że to zrobili – stwierdza Linas Linkevicius, litewski minister spraw zagranicznych. – Oni nigdy nie mają nic wspólnego z niczym, co w tej chwili dzieje się na świecie” mówi, opisując działalność rosyjskich hakerów, pracujących bezpośrednio dla państwa rosyjskiego lub freelanserów używanych jako cześć ich systemu obrony. „Mają bardzo dużo środków na prowadzenie wojny hybrydowej” – dodaje, sugerując olbrzymi wpływ myśli Aleksandra Dugina na działalność służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, dla których prowadzenie wojny informacyjnej stanowi istotę działalności.

Publikacja za zgodą Wydawnictwa