- Podtopione zostały ulice, domy, a nawet lotniska. Usuwanie skutków ataku żywiołu zajmie sporo czasu – podaje polsatnews.pl.

The Guardian pisze o śmierci trzech przyjaciół z grupy 11-osobowej ekipy, która jak co roku wybrała się na ryby w zatoce Moreton.

- Wśród ofiar były też dzieci m.in. 14-letni chłopiec i 9-letnia dziewczynka. W mieście Tiaro chłopca porwał nurt rzeki. Z kolei mała dziewczynka wpadła do kanału deszczowego. Jej ciało odnaleziono po długich poszukiwaniach – czytamy.

W wyniku zniszczeń zamknięty został też czasowo rezerwat w regionie Gippsland.

- "Oczywiście musimy jak najszybciej przywrócić tę ważną atrakcję dla gości, ale bezpieczeństwo musi być priorytetem numer jeden" – napisał w mediach społecznościowych Darren Chester, przedstawiciel tamtejszych lokalnych władz, dziękując jednocześnie ratownikom i personelowi rezerwatu, którzy brali udział w akcji ratowniczej przenoszenia części obozowiczów w wyższe tereny parku.

Na nagraniach, które trafiły do sieci można zobaczyć wysokie fale przedzierające się przez ulice miasta, które niemal zatapiają autobusy.

Lotnisko w Sydney było zmuszone odwołać kilkadziesiąt lotów, a inne połączenia były realizowane ze znacznymi opóźnieniami.