Rodzicie tragicznie zmarłego 4.5-letniego chłopca to 19-letnia Karolina W. i jej partner wynajmowali mieszkanie w pobliżu miejsca, gdzie funkcjonariusze znaleźli ciało dziecka. Jak podaje Wirtualna Polska, „dzieckiem od urodzenia opiekowała się babcia nastolatki, która dla W. była rodziną zastępczą”. Matka chłopca natomiast miała go odebrać od babci Leosia przed kilkoma miesiącami, a następnie wraz ze swoim chłopakiem wyprowadzili się do wsi pod Garwolinem. Babcia chłopca miała go widzieć po raz ostatni w kwietniu.

Przed płotem, gdzie mieszkał tragicznie zmarły chłopczyk sąsiedzi zaczęli stawiać znicze.

- Zapaliliśmy lampki, bo szkoda nam tego aniołka. Naprawdę jesteśmy wstrząśnięci. Straszna tragedia – powiedziała w rozmowie z WP mieszkająca kilka posesji dalej pani Beata.

Z relacji świadków wynika, że Karolina W. i Damian G. widziani byli we wsi, kobieta kupowała często alkohol – przeważnie piwo - w pobliskim sklepie. Niektórzy mówią też, że 19-latka nie krępowała się mówić znajomym o zażywaniu narkotyków.

- Na początku matka przychodziła z chłopczykiem, który pilnował innego dziecka w drugim wózku. Potem tego chłopca już nie widziałam – relacjonuje ekspedientka z lokalnego sklepu spożywczego.

- Karolina W. i jej partner zostali zatrzymani we wtorek ok. godz. 22.30 w miejscowości Gogole Wielkie w powiecie ciechanowskim. Nieopodal mieszka rodzina Damiana G. - podaje WP.

Para usłyszała zarzuty zabójstwa następnego dnia. W czwartek sąd postanowił o umieszczeniu ich w areszcie. Kobieta z uwago na to, że jest w końcówce kolejnej ciąży  trafiła do aresztu przystosowanego w Warszawie. Jej partner natomiast na spędzić trzy miesiące przy zakładzie karnym w Siedlcach. 

Jak przekazał prokurator Krzysztof Czyżewski, niektóre okoliczności wskazują na to, że „do zgonu tego dziecka doszło znacznie wcześniej niż w dniu odnalezienia ciała”. Dodał, że będzie jeszcze wykonywana sekcja zwłok tragicznie zmarłego chłopca oraz dodatkowe badania histopatologicznych płuc i serca.