Do tragedii doszło u zbiegu u ulic Kłopotowskiego i Targowej około godz. 5:45. Idący chodnikiem 38-latek poślizgnął się i najprawdopodobniej uderzył o chodnik głową.
- „Niestety, zmarł na miejscu. Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia”
- przekazał rzecznik komendanta stołecznego policji Sylwester Marczak.
Mieszkańcy podkreślają, że na chodniku było bardzo ślisko. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że za fragment chodnika, na którym doszło do wypadku, odpowiada prywatny podmiot, a nie miasto. Mieszkańcy mają jednak pretensje do włodarza stolicy. Z jednym z przechodniów rozmawiał reporter TVN24.
- „Od czasu do czasu zdarza się, że ktoś ślizga się po prostu, czasami też upadając. Pan bezpiecznie się czuje?”
- zapytał dziennikarz.
Mężczyzna stanowczo odparł, że nie czuje się bezpiecznie.
- „Niepewnie się czuję, bo jest nieposypane. Trzaskowski zawiódł na całej linii”
- powiedział.
- „Przecież to jest oczywiste, że powinien dbać o nas, a nie tam pić i łajdaczyć się”
- dodał.
- „Oj… ostro widzę”
- stwierdził reporter.
- „Ostro, bo to łajdak, proszę pana”
- odpowiedział mężczyzna.
Na koniec reporter przyznał, że „rzeczywiście, jest wiele takich miejsc, gdzie, no… ani posypane, ani odśnieżone”.
O tym, jak trudna jest sytuacja na warszawskich ulicach, świadczy nie tylko dramatyczna śmierć 38-latka. Do mediów społecznościowych trafiają filmiki, na których widać, jak idący ulicami warszawiacy przewracają się nawet co kilka metrów. Do zarządców dróg i chodników specjalny apel skierował Zarząd Oczyszczania Miasta,
- „Zarządcy wyjdziecie do działań. Chodniki w Warszawie są oblodzone, to trudne warunki dla pieszych. Wspólnie zadbajmy o bezpieczeństwo mieszkańców stolicy”
- czytamy w komunikacie.
O ostrożność apeluje warszawska policja.
- „Z uwagi na złe warunki pogodowe apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożność zarówno na drogach, jak i chodnikach. Dostosujmy prędkość do panujących warunków. Pośpiech dzisiaj jest niewskazany”
- podkreśla rzecznik KSP.
Tymczasem RMF FM podaje, że w Warszawie brakuje karetek.
- „Sytuacja jest trudna i w tej chwili nie ma ani jednego ambulansu, który stałby w stacji wyczekiwania, wszystkie są u pacjentów, bądź w drodze do pacjentów. Jesteśmy zawaleni pracą”
- powiedział rozgłośni Piotr Owczarski z warszawskiego Meditransu.
