Środowiska lewicowe próbują powiązać orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku - w którym uznano za niezgodną z ustawą zasadniczą przesłankę pozwalającą na przeprowadzenie aborcji w wyniku wykrycia choroby u dziecka - z dramatem 33-letniej kobiety, która zmarła w szpitalu w Nowym Targu w 20. tygodniu ciąży. W drodze na dzisiejsze spotkanie klubu PiS dziennikarka „Gazety Wyborczej” Justyna Dobrosz-Oracz pytała o sprawę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
- „To jest wielkie oszustwo z waszej strony”
- podkreślił polityk.
- „Jakie oszustwo?! To nie my złożyliśmy wniosek do Trybunału, by zaostrzyć prawo. Wywołał efekt mrożący. Lekarze boją się hejtu. Czekają”
- przekonywała dziennikarka.
- „Ani we wniosku, ani w orzeczeniu Trybunału nie było ani słowa o sprawie zagrożenia życia i zdrowia kobiety. Tu się nic nie zmieniło. Cała akcja jest propagandowym nadużyciem”
- wyjaśnił prezes partii rządzącej.
