Fronda.pl: W poniedziałek ponownie duże emocje wzbudził kolejny odcinek serialu „Reset”. Tym razem zaprezentowano działania rządu PO-PSL w ramach relacji Polska - USA i pokazano niepokój towarzyszący stronie amerykańskiej w związku z postawą polskiego rządu wobec budowy tarczy antyrakietowej. Rząd Donalda Tuska przekładał odmrożenie stosunków z Rosją ponad więzi transatlantyckie i stosunki polsko-amerykańskie?

Tomasz Sakiewicz, red. nacz. „Gazety Polskiej”: Rząd Donalda Tuska przedkładał przede wszystkim politykę Niemiec, i to ten skrajnie prorosyjski nurt w niemieckiej polityce, który można umownie nazwać „pruskim”. Wówczas rzeczywiście całkowicie poświęcono nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Niemcy naturalnie nie odrzucają zupełnie tego sojuszu, ale widzą go na wskroś inaczej niż Polska.

Zrealizowano tutaj więc najbardziej prorosyjski wariant polityki niemieckiej. To wariant, w którym Niemcy traktują Rosję i Amerykę równorzędnie. Donald Tusk to właśnie zrobił. Konsekwencje tego dla Polski są przy tym zupełnie inne niż konsekwencje dla Niemiec. Dla Polski jest to stworzenie śmiertelnego zagrożenia. W krótkiej perspektywie nie opłaciło się nam to również w kontraktach gazowych.

Donald Tusk miał opowiedzieć o groźbach Władimira Putina związanych z planami budowy tarczy antyrakietowej. W ocenie Pana Redaktora, te groźby były wówczas dla polskiego premiera jedynie wymówką w rozmowach z Amerykanami, czy jednak Tusk rzeczywiście się bał, że Rosja, z którą chce budować relacje na nowo, skieruje rakiety z głowicami atomowymi na cele w Polsce?

Głowice atomowe i tak były skierowane na Polskę, chodziło jedynie o poszerzenie tej listy. Ale poszerzenie tej listy oznaczałoby poszerzenie jej o obiekty amerykańskie. Wbrew pozorom więc, to zwiększałoby bezpieczeństwo Polski, ponieważ wiązałoby się z bezwzględną reakcję Stanów Zjednoczonych. To już nie byłby atak na sojusznika, tylko atak bezpośrednio na wojska amerykańskie. Nawet ktoś tak niedoświadczony, jak wtedy Donald Tusk, dobrze o tym wiedział. Ówczesny premier zwyczajnie szukał pretekstu i zgrywał „głupszego niż był”.

Ostatecznie więc Donald Tusk świadomie odrzucił możliwość poprawy polskiego bezpieczeństwa w imię „odmrożenia stosunków” z Rosją? Dlaczego tak bardzo mu na tym zależało? Chodziło jedynie o wyczute przez niego nastroje w Niemczech, czy jednak widział jeszcze jakieś korzyści w resecie z Rosją, który jak sam przyznał w rozmowie z prezydentem USA, musiał „coś kosztować”?

Odmrożenie stosunków z Rosją było życzeniem Berlina, a Tusk już wtedy w jakiejś mierze rządził z namaszczenia Berlina i wiedział, że jego dalsza kariera zależy od polityki Niemiec. Poza tym okazało się również, że przez nastawienie Europy, wpływ na europejską politykę miał również sam Władimir Putin. Tusk grał tak, aby poukładać się z politykami europejskimi. Nie chodziło tu o sprawy polskie, tylko o jego własną karierę.

Obok premiery kolejnego odcinka „Resetu”, na początku tygodnia duże emocje wywołała też wypowiedź Manfreda Webera, który otwarcie przyznał, że celem jego formacji jest odsunięcie od władzy w Polsce Zjednoczonej Prawicy. Tusk w rozpoczynającej się kampanii ma wsparcie niemieckich polityków. Ile to wsparcie będzie kosztowało, jeśli uda mu się wygrać wybory? Tupnięcie nogą Berlina będzie oznaczało porzucanie przez ewentualny rząd dzisiejszej opozycji polskich interesów, również w kwestii bezpieczeństwa?

Widzimy, że Tusk robi to jako opozycja. Tym bardziej więc będzie to robił jako premier. Co do tego nikt rozsądny nie ma wątpliwości. Donald Tusk będzie najbardziej proniemieckim premierem od czasów Donalda Tuska. Nie ma co do tego złudzeń.

Cena natomiast będzie taka, jaką damy radę zapłacić. Lider Platformy Obywatelskiej oczywiście przestawi politykę w wielu miejscach, ale ona jest już na tyle zaangażowana w realizację na przykład polsko-amerykańskiego sojuszu, że nie da rady od wszystkiego odejść. Niemniej Amerykanie muszą się liczyć ze zmniejszeniem zamówień, kontraktów, z przekierowaniem polityki energetycznej itd. Niemcy bez Donalda Tuska nie są w stanie wrócić do choćby części swojej wcześniejszej polityki.

Przejęcie władzy przez Platformę Obywatelską oznacza więc podpisanie się przez Polskę pod niemiecką wizją świata, w której zjednoczona pod niemieckim przywództwem Europa uniezależnia się od Stanów Zjednoczonych? Zwycięstwo Platformy to odejście od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa na rzecz budowania Europy wedle niemieckiego scenariusza?

Na pewno oznacza „wykopanie” Stanów Zjednoczonych z Europy. Jeśli ktoś uważa inaczej, to nie rozumie polityki.

Żaden Polak nie ma dziś wątpliwości, że bezpieczeństwo militarne jest obecnie sprawą kluczową. Można mieć nadzieję, że zrozumiał to już również Donald Tusk, czy jednak zwycięstwo opozycji oznacza też powrót do polityki osłabiającej polskie bezpieczeństwo?

Częściowo to właśnie oznacza, ponieważ otoczenie Donalda Tuska neguje taki stopień zaangażowania w rozbudowę armii, jaki obserwujemy obecnie. Najważniejsze jest to, że tego zaangażowania nie chcą Niemcy, a Donald Tusk wykona wolę Niemiec.