Premier Morawiecki zapowiedział, że w sprawie reparacji wojennych od Niemiec możemy w „najbliższym czasie” spodziewać się noty dyplomatycznej, która podparta dokładnymi analizami oraz materiałami ukaże nasze racje nie tylko od strony moralnej i historycznej, ale również od strony politycznej i prawnej. Wynosimy więc temat reparacji na oficjalny szczebel.
To jest logiczny ciąg działań. Polskie państwo, polskie władze przygotowały raport dotyczący strat poniesionych przez nasz kraj w czasie drugiej wojny światowej, a spowodowanych bezpośrednio przez państwo niemieckie. Przypomnijmy, że straty te zostały Polsce zadane przez instytucje państwa niemieckiego, takie jak niemiecka armia, niemiecka policja, niemiecka tajna policja itd. Teraz więc trzeba za to wystawić rachunek tak, jak uczyniły to już wcześniej inne państwa dotknięte zbrodniami i krzywdami wojennymi poniesionymi z rąk Niemiec podczas drugiej wojny światowej. Polska jest przecież jedynym krajem, który nie otrzymał od Niemiec żadnych relacji. Niemcy powinny więc teraz naprawić tę sytuację i wreszcie zapłacić nam za popełnione zbrodnie wojenne.
Czy i ewentualnie kiedy należy spodziewać się w tej sprawie jakiejś polskiej skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i czy to właśnie jest ten najwłaściwszy międzynarodowy podmiot w oparciu o który Polska powinna dochodzić swoich racji?
Swoich racji powinniśmy dochodzić we wszystkich możliwych trybunałach. Przede wszystkim jednak musimy to robić w wyniku nacisków politycznych. Państwo izraelskie nie otrzymało przecież odszkodowań wojennych od Niemiec w wyniku jakiegokolwiek wyroku międzynarodowego trybunału tylko w rezultacie osiągnięcia bezpośredniego porozumienia w tej sprawie z państwem niemieckim. To porozumienie z Niemcami udało się osiągnąć Izraelowi w wyniku wywarcia odpowiedniego nacisku na naszych zachodnich sąsiadów. Dokładnie to samo my musimy zrobić teraz. Należy wywrzeć ogromny nacisk na państwo niemieckie w tej sprawie, by zaczęło ono wreszcie płacić za popełnione przez siebie zbrodnie.
Niemieccy politycy dość chętnie mówią o historycznej czy nawet moralnej odpowiedzialności Niemiec czy też o trosce o pamięć o niemieckich zbrodniach, ale w obliczu zrujnowanego po wojnie naszego kraju i pozabijanych elit to wciąż bardzo niewiele. Jak więc skutecznie przekuć tę odpowiedzialność historyczną Niemiec w ich odpowiedzialność prawnomiędzynarodową? W jaki sposób polskie władze powinny prowadzić temat reparacji we wzajemnych relacjach z Niemcami? Czy powinniśmy próbować wiązać go z bieżącymi sprawami politycznymi?
Jest dokładnie odwrotnie niż próbuje się o tym mówić w przestrzeni publicznej. Przecież to nie Polska, a Niemcy sposób ewidentny powiązały problematykę reparacji z tematem unijnych funduszy w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Niemcy m.in. dlatego blokują nam środki z KPO, żeby w rezultacie w Polsce doszły do władzy siły polityczne, które nie będą domagać się od nich wypłaty reparacji wojennych i po prostu odpuszczą ten temat. Niemcy tematu reparacji wojennych najzwyczajniej w świecie się boją. Dlatego też usilnie szukali jakiegokolwiek pretekstu, żeby znaleźć na nas przysłowiowego kija. I znaleźli go w postaci blokowania nam wspomnianych już funduszy z KPO. Nasi zachodni sąsiedzi albo będą próbowali sprawić żebyśmy wycofali się z tematu reparacji, albo będą próbowały doprowadzić do zmiany polskich władz. Szukają po prostu środków przewagi w tych negocjacjach.
Dlaczego dopiero po 33 latach niepodległej Polski pewna dziejowa niesprawiedliwość zaczyna właśnie naprawiać się na naszych oczach? Czy istnieje realna szansa na to, żeby Niemcy nam te reparacje rzeczywiście wypłacili pomimo faktu, że niemieckie społeczeństwo jest temu bardzo przeciwne?
Trudno się dziwić, że ci którzy są winni nie chcą płacić. Tyle tylko, że mają po prostu taki obowiązek. Przypomnijmy, że mieliśmy już uchwałę polskiego Sejmu z 2004 roku w sprawie reparacji. Nie powstał jednak wówczas stosowny raport, który w sposób merytoryczny oszacowałby polskie straty wojenne. Powstał on dopiero teraz, gdy państwo się ustabilizowało a do władzy doszedł obóz, który po prostu reprezentuje interesy tego państwa. Oczywiście można było zacząć przygotowywać ten raport już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Problem tylko był taki, że zbyt często u władzy w naszym kraju znajdowali się w poprzednich latach ci, którzy byli tu po prostu z nadania okupantów, przede wszystkim sowieckich. Należy też wyraźnie podkreślić, że sowieci a potem również Rosjanie, podobnie jak Niemcy, ewidentnie nie chcieli by Polska otrzymała reparacje wojenne. Rosjanie przewidywali bowiem, że fakt wystawienia przez Polskę rachunku za zbrodnie i krzywdy wojenne Niemcom może pociągnąć za sobą w konsekwencji analogiczne wystawienie podobnego rachunku w kierunku naszych wschodnich okupantów i oprawców - i to za znacznie dłuższy okres doznawanych od nich krzywd. Rosjanie robili więc wszystko żeby temat reparacji nie był przez Polskę podnoszony. Ponadto Niemcy wykorzystywali swoją pozycję w Unii Europejskiej i NATO, by gasić nasze aspiracje w tym zakresie. Posiadali oni tu środki przewagi, które mogły zagrażać bezpieczeństwu Polski. Dopiero gdy polskie państwo się ustabilizowało, a nawet umocniło na tyle, żeby mówić własnym głosem w strukturach międzynarodowych, a z kolei Niemcy się skompromitowali na arenie międzynarodowej - mamy możliwości polityczne realnej walki od reparacje.
Jak oceniłby Pan tę spektakularną woltę, jakiej na przestrzeni minionych 18 lat dokonała w temacie reparacji Platforma Obywatelska z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną na czele?
Stronnictwo niemieckie zaczęło się umacniać w Polsce kosztem stronnictwa rosyjskiego. Choć często to ci sami ludzie reprezentowali u nas oba te stronnictwa. Rzeczywiście mamy dzisiaj dużo silniejsze wpływy Niemiec w naszym kraju niż było to jeszcze 18, 20 czy 25 lat temu. Chociaż należy mieć świadomość, że one i wtedy były bardzo silne, a partia Donalda Tuska była już wówczas bardzo mocno z nimi powiązana. Jednak jak widać 18 lat temu Platforma Obywatelska nie chciała jeszcze ryzykować aż tak jawnego reprezentowania interesów Niemiec w Polsce, jak czyni ona to dzisiaj. Być może było to spowodowane faktem, że nie mieli oni wówczas jeszcze aż tak znacznych wpływów w mediach, jak dzisiaj. Dziś Niemcy bardzo poszerzyły swój zakres wpływów zarówno na Polskę, jak i na całą Europę Środkową choćby dzięki temu, że weszli oni w sfery, które były wcześniej domeną wspomnianego stronnictwa rosyjskiego.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
