Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Bogusław Grabowski, polityk związany z Platformą Obywatelską i były członek Rady Polityki Pieniężnej w rządzie Donalda Tuska pytany na antenie Radia ZET o ostatni sondaż pokazujący niechęć Polaków do waluty euro stwierdził: „Polacy się nie znają. Nie mają pojęcia. Europejska waluta przyniosłaby nam stabilność i bezpieczeństwo”. Jak to należy rozumieć?

Tomasz Sakiewicz, publicysta, redaktor naczelny "Gazety Polskiej": Pan Grabowski zasłynął już także wieloma innymi kuriozalnymi wypowiedziami, ale mówienie o wejściu do strefy euro w momencie, kiedy widzimy co się dzieje obecnie w Chorwacji, to – że tak tak obrazowo określę - trudno powiedzieć, czy to jest akt odwagi czy bardziej głupoty. Oto jest pytanie... Takie wypowiedzi w tej chwili będą miały efekt mrożący, ponieważ znaczna część wyborców opozycji nie zagłosuje na tych, którzy będą – nazwijmy to wprost – opowiadać takie brednie i szafować takimi teoriami. Nie chcemy przecież mieć podwyżek cen chleba i żywności na poziomie 80 procent, a to wisiałoby w powietrzu. Mieliśmy przecież falę uderzania inflacyjnego wywołaną wojną i ludzie są tego świadomi. W efekcie byłoby to również bardzo duże osłabienie polskich eksporterów. Przy forsowaniu takich haseł można powiedzieć, że zgodnie z nazwą partii Pana Szymona Hołowni, opozycja chce najwidoczniej dojść do władzy w okolicach roku 2050 o ile w ogóle. Także ta nazwa może być wręcz prorocza dla wszystkich, którzy będą popierać takie pomysły.

Pan Grabowski jako ekonomista zapewne zna zapewne badań Centre for European Policy in Freiburg opublikowane już w roku 2019 m.in. w „Deutsche Welle”, że na strefie euro skorzystały jedynie Niemcy i Holandia, a najbardziej stratne były Włochy, Francja i Portugalia. Widzieliśmy też, co się działo po wejściu do strefy euro takich krajów jak Litwa czy Słowacja, a obecnie w Chorwacji. Skąd więc takie wypowiedzi ekspertów opozycji?

Osobiście mam wrażenie, że strefa euro jest idealnie opakowana, jeśli chodzi o niemieckie służby i tamtejszych lobbystów, fatalnie natomiast zorganizowana, jeśli chodzi o interes całej wspólnoty. To doprowadzi kiedyś do rozpadu całej Unii Europejskiej, ponieważ wpychanie na siłę tej waluty do Europy, gdzie około 80 procent mieszkańców na tym traci, wywoła po prostu bardzo silny bunt.

Kolejne ogromne moje zdziwienie wywołało stwierdzenie Pana Grabowskiego, że wszystkie polskie firmy państwowe, w tym także strategiczne, powinny zostać sprywatyzowane. O co chodzi?

Zapewne Rosjanie po zakończeniu wojny wcześniej czy później będą mieli nadwyżki finansowe i będę musieli w coś je zainwestować. To być może jest właśnie potencjalne przygotowywanie dla nich gruntu pod zakup takich firm jak Lotos czy Orlen i jeszcze kilka innych firm paliwowych czy gazowych w naszym kraju. Kolejną część natomiast kupiliby Niemcy. I tak wygląda prezentowana przez polityków opozycji koncepcja prywatyzacji. W naszym kraju za poprzednich rządów bardzo często prywatyzacja polegała przecież na tym, że polskie państwo sprzedawało coś, co było później zależne od innego państwa. Firmy przejmowały rynek naszych towarów i klientów jednocześnie całkowicie likwidując rodzime polskie firmy i miejsca pracy.

Platforma Obywatelska chce pozbawić Polaków programów socjalnych i coraz częściej mówi o podwyższeniu wieku emerytalnego jako „nieuniknionej konieczności”. To pewna nowość.

Trzeba być bardzo wdzięcznym Panu Grabowskiemu oraz innym politykom opozycji za tak jasne stawianie sprawy. On mówi wprost co by się stało, gdyby oni doszli do władzy. Pozostali posłowie i politycy opozycji zwyczajnie oszukują Polaków w tych sprawach, a Grabowski mówi jakie są ich prawdziwe plany.

Bardzo dziękuję Panu Redaktorowi za rozmowę.