We wtorek dwa białoruskie śmigłowce, w czasie manewrów przy granicy z Polską, naruszyły przestrzeń powietrzną naszego kraju. W reakcji na to zdarzenie, które najpewniej było kolejną prowokacją ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki, Polska podjęła działania dyplomatyczne i wzmocniła ochronę granicy. Bardziej stanowczych działań chciałby jednak były szef MSZ Radosław Sikorski, który stwierdził, że… należało zestrzelić obce maszyny.

- „Jeżeli te helikoptery latały nad Polską przez 10 minut to było wystarczająco dużo czasu, żeby je zestrzelić”

- powiedział europoseł na antenie Radia Tok FM.

Jego wypowiedź komentował w programie „Gość Wiadomości” na antenie TVP Info europoseł Suwerennej Polski Patryk Jaki, który zwrócił uwagę, że polityk PO zaproponował rozwiązanie, na którym zależało Kremlowi.

- „Zestrzelić śmigłowce, to zrobić dokładnie to, czego chce Putin – wywołać wojnę. To sygnał dla wszystkich Polaków do refleksji. Czy chcemy mieć ludzi, którzy racjonalnie i rozsądnie reagują na prowokację, czy awanturników, którzy rozpętaliby nam wojnę”

- powiedział.

Mówiąc o prowokacjach ze strony Rosji i Białorusi, Jaki podkreślił, że rządy Zjednoczonej Prawicy wzmocniły bezpieczeństwo Polski.

- „Są nowe jednostki wojskowe, nowoczesny sprzęt, budujemy najnowocześniejszą w Europie obronę rakietową. Dlatego oni mogą tylko prowokować. Ale nie możemy tego lekceważyć”

- ocenił.

W kontekście nieodpowiedzialnych wypowiedzi Radosława Sikorskiego nawiązał jeszcze do głośnego wpisu europosła PO, który pokazywał później na forum ONZ rosyjski ambasador.

- „Sikorskiego niedawno cytowali w uśmiechem na twarzy prominentni przedstawiciele Rosji. (…) Bezpieczeństwo to nie są żarty. Tu potrzebni są ludzie odpowiedzialni”

- podkreślił.