- „Ta impreza z tym podrygiwaniem w miejscu historycznym dla Polaków była dość żałosna. (…) Sojusz tronu z ołtarzem za kadencji pierwszej PiS-u nie był tak widoczny jak teraz. To się skończy źle przede wszystkim dla Kościoła”

- mówił polityk Platformy Obywatelskiej.

W programie „Kropka nad i” na antenie TVN24 Tomasz Grodzki ubolewał też nad tym, że rządzący oskarżają Platformę Obywatelską o działanie w interesie Niemiec.

- „Opowiadanie takich bzdur i szycie dość konsekwentnie narracji, że jesteśmy ludźmi Brukseli, Berlina, a tylko oni są patriotami, jest kompletnie nieprawdziwe, obraźliwie dla nas i to jest taktyka wyborcza”

- przekonywał.

„Bardzo prymitywną, kłamliwą taktyką wyborczą PiS-u” marszałek określił próbę „zrobienia” z Platformy Obywatelskiej „sługusów Berlina i Brukseli”. Nie przeszkadzało mu to jednak, aby w tym samym programie chwalić skandaliczną rezolucję Parlamentu Europejskiego, w której ten wezwał m.in. do objęcia Polski misją obserwacyjną OBWE.

- „Jeżeli rządzący wymyślają kompletnie niekonstytucyjną ustawę dot. wpływów rosyjskich, jeżeli od lat są w sporze w Brukselą (..) i jednocześnie manipulują przy kodeksie wyborczym wbrew zapisom konstytucji, to trudno się dziwić, że organy unijne nabierają podejrzeń”

- mówił.