W ramach propozycji sudańskiego rządu, podlegające wiceprezydentowi Mohammadowi Hamdanowi Dagalo Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) miały zostać wcielone do regularnych sił zbrojnych. Polityczny spór doprowadził w sobotę do wybuchu walk pomiędzy RSF a podległą rządowi armią o władzę w kraju. O dramatycznej sytuacji informuje WHO. Szpitale w Chartumie są przepełnione, brakuje lekarzy i podstawowych środków medycznych. Ostatniej nocy walki trwały w samej stolicy, ale również w kilku innych miastach.

Do sytuacji odniósł się przebywający w Japonii sekretarz stanu USA Antony Blinken, który zapewnił, że trwają międzynarodowe konsultacje w tej sprawie. Wskazał na konieczność podjęcia działań w celu ochrony cywilów i przebywających w Sudanie obcokrajowców.

- „I istnieje także stanowcze przekonanie, ponownie wśród wszystkich naszych partnerów, o konieczności natychmiastowego zawieszenia broni i powrotu do rozmów”

- powiedział.

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii James Cleverly wezwał natomiast zaangażowanych w starcia generałów do „postawienia pokoju na pierwszym miejscu” i powrotu do rozmów. Mediację zaoferowały władze Egiptu.