Decyzją zastępującego I prezes SN prezesa Izby Karnej Zbigniewa Kapińskiego, sprawą wygaszenia mandatu posła Mariusza Kamińskiego zajmie się właściwa do tego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, a nie Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Sędzia Izby Pracy SN zdecydował wczoraj z kolei o przekazaniu do Izby Kontroli Nadzwyczajnej sprawy posła Macieja Wąsika. Następnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej uchyliła postanowienie marszałka Sejmu o wygaszeniu mu mandatu.

Starania, aby to Izba Pracy, a nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej zajęła się sprawą wygaszenia mandatów posłów, podjął marszałek Sejmu, przekazując dokumenty bezpośrednio do tej izby, z pominięciem Biura Nadawczego. W czasie wczorajszej konferencji prasowej Szymon Hołownia przyznał nawet, że zwrócił się do prezesa Izby Pracy „o powierzenie sprawy składowi, który nie podważy zaufania, do którego nie będzie żadnych wątpliwości”.

W reakcji na działania marszałka zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury skierowali posłowie Suwerennej Polski.

- „Na oczach milionów ludzi pokazał, że tak rozumie trójpodział władzy, że decyduje o tym, który sąd zajmie się sprawą ministrów Kamińskiego i Wąsika”

- mówił o postawie lidera Polski 2050 poseł Michał Wójcik.

- „Można tylko zapytać, czy ma pan gotowe orzeczenie, bo może dostarczył pan orzeczenie. Kuriozalna i tragiczna sytuacja. Takie rzeczy nie działy się w tym parlamencie. Może za PRL-u były takie sytuacje”

- dodał.

Prof. Marcin Warchoł ocenił, że lider Polski 2050 złamał prawo.  

- „Marszałek Hołownia ośmiesza całe nasze państwo. Doszło do kpiny z wymiaru sprawiedliwości. Wybrał sobie sędziego Sądu Najwyższego, któremu po kryjomu przekazał akta i powiedział, kogo wyznaczyć na to orzekanie. To jest przestępstwo”

- stwierdził.