Informacje, na które powołuje się dziennik, sugerują, że Ukraina widzi w tym ataku możliwość wywarcia presji na Rosję. "Rosja rozważa negocjacje tylko wtedy, gdy uzna, że Ukraina ma zdolność zagrożenia Moskwie i Petersburgowi" – stwierdził wysoki urzędnik rządowy, cytowany przez "The Guardian". Mimo to – czytamy - Stany Zjednoczone na razie nie dają zielonego światła na takie działania.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że operacja kurska miała na celu nie tylko militarną obronę Ukrainy, ale także pokazanie rosyjskiemu społeczeństwu, że Władimir Putin nie dba o bezpieczeństwo swojej ludności. "Putin wciąż myśli o tym, jak utrzymać zdobyte terytoria, a nie myśli o tym, jak właściwie chronić swój lud" – zauważył Zełenski, w efekcie czego Rosja bombarduje swoje własne wioski.

W międzyczasie Ukraina zaprezentowała w mediach społecznościowych pierwsze użycie nowego, dalekosiężnego drona rakietowego o nazwie "Palianyca". Jak napisał prezydent Zełenski, dron ten został zaprojektowany, aby "zniszczyć potencjał ofensywny wroga" i powstrzymać rosyjskie ataki na ukraińskie miasta.