Po podpisaniu w lipcu ub. roku przez Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście SA przedwstępnej umowy dzierżawy terenów w porcie zewnętrznym w Świnoujściu z belgijsko-katarskim konsorcjum, ówczesny resort infrastruktury podkreślał, że mająca zabezpieczyć przeładunkowo region Europy Centralnej i Południowej inwestycja jest dla Polski „niezwykłym wyzwaniem i szansą”. Teraz ta szansa staje pod znakiem zapytania.
Wywodząca się z Nowej Lewicy prezydent Świnoujścia przekonuje, że inwestycja jest realizowana bez udziału mieszkańców i chce przeprowadzenia referendum w sprawie jej kontynuacji.
- „Naszym celem jest dążenie do referendum. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są już zawarte umowy przedwstępne, ale mieszkańcy oczekują możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie. Ludzie mają różne poglądy na ten temat. Wielu jest takich, którzy są sceptyczni i oczekują więcej informacji, konkretów, których my nie możemy się doprosić. Coś toczy się nad naszymi głowami, w ogóle nie uwzględniając naszego zdania”
- powiedziała Joanna Agatowska w rozmowie z „Głosem Szczecińskim”.
Krytycznie do budowy terminalu Agatowska odnosiła się jeszcze jako radna miejska. W maju miasto odwołało się od decyzji lokalizacyjnej w sprawie budowy terminalu.
Stanowisko prezydent jest zbieżne ze stanowiskiem Niemiec, gdzie padają głosy, wedle których budowa powinna zostać wstrzymana z uwagi na możliwe szkody dla środowiska.
