Wczoraj dziennikarz Radia Szczecin Tomasz Duklanowski ujawnił, że współpracujący przez wiele lat z prominentnymi politykami Platformy Obywatelskiej Krzysztof F. został skazany prawomocnym wyrokiem za pedofilię, a jego ofiarą jest 13-letni syn znanej parlamentarzystki.
„To, że sąd w sposób niejawny rozpatrywał tę sprawę i na tajnych rozprawach, żeby nie naruszać dóbr ofiary, jest zupełnie jasne. My mówimy nie o ofierze, tylko o sprawcy. O pedofilu, który został uznany za pedofila prawomocnym wyrokiem sądu i jako taki, powinien być pokazany” – mówił podczas rozmowy na antenie TVP Info szef resortu edukacji i nauki.
Pomimo tego, publicysta Tomasz Terlikowski zarzucił w mediach społecznościowych ministrowi Czarnkowi, że „uczestniczy w nagonce na rodziców dziecka, które zostało wykorzystane seksualnie”.
Terlikowski stwierdził, że prof. Przemysław Czarnek „nie powinien być ministrem ani dzień dłużej” i dodał: „on uczestniczy w ponowny gwałcie na tym dziecku. On pokazuje, że nie ma pojęcia czym jest zbrodnia pedofilii”.
„Niech Pan posłucha uważnie: jeżeli Pan nie przeprosi jeszcze dziś, w przyszłym tygodniu pozywam Pana do Sądu” – odpowiedział Terlikowskiemu, również w mediach społecznościowych minister edukacji i nauki.
Tomasz Terlikowski odpisał ministrowi, że ten „raczy żartować” w kwestii wycofania się prze publicystę ze swych oskarżeń i zaapelował: „Mam nadzieję, że znajdzie się prawnik, który zdecyduje się bronić mnie przed tym człowiekiem”.
Chwilę później Terlikowski nieco stępił swoje zarzuty i usiłował tłumaczyć w kolejnych wpisach, że wina prof. Czarnka polega na tym, że „nie potępił dziennikarzy, którzy ujawnili dane skrzywdzonego dziecka”, co zdaniem Terlikowskiego jest „uczestniczeniem w nagonce” na to dziecko i jego rodzinę oraz „oznacza to dla tego dziecka wtórny gwałt”.
