Po spotkaniu premiera Mateusza Morawieckiego z szefem czeskiego rządu Petrem Fialą, rzecznik partii rządzącej Rafał Bochenek był dziś pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia, czy Praga wesprze Warszawę w walce o zatrzymanie unijnego paktu migracyjnego.
- „Chcielibyśmy, żeby tak było (...). Czesi są narodem, który bardzo mocno zaangażował się w pomoc na rzecz ukraińskich uchodźców, co wybrzmiało z oświadczenia czeskiego premiera. To kraj, który również oczekuje większego wsparcia ze stronny UE, większych nakładów na rzeczywistych ukraińskich uchodźców, którzy dzisiaj tam mieszkają”
- powiedział polityk.
Bochenek podkreślił, że Unia Europejska musi stawić czoła wyzwaniom, zamiast zamykać na nie oczy.
- „Wyasygnowanie konkretnych kwot, wsparcie - bo to nie może być tak, że z jednej strony UE wydaje na ukraińskich uchodźców ok. 50 czy 70 euro na głowę, a z drugiej strony, w ramach paktu przymusowej imigracji nielegalnych migrantów chce wymusić na państwach członkowskich, zwłaszcza tych, które nie będą chciały przyjąć nielegalnych migrantów, aby płaciły za nielegalnego migranta ponad 20 tys. euro. To jest skrajna dysproporcja, niesprawiedliwość i nieuczciwość”
- zauważył.
Odnosząc się natomiast do paktu migracyjnego podkreślił, że propozycja Unii Europejskiej „wcale tego problemu nie rozwiązuje”, a przeciwnie „wręcz legitymizuje nielegalne działanie szajek, grup przestępczych, które przemycają ludzi na Morzu Śródziemnym i będzie wzmagało kolejne fale migracji”.
Polityk zwrócił uwagę, że od początku tego roku nasilił się napływ nielegalnych migrantów.
- „To może być rekordowy rok, jeżeli chodzi o napływ nielegalnej migracji - ludzi, którzy bardzo często przybywają bez dokumentów, bez wiarygodnej tożsamości, których nie można w żaden sposób sprawdzić”
- powiedział.
