Ustosunkowując się w zeszłym tygodniu do tej wypowiedzi z wytycznych, jakie opublikował bp DeGrood, o. James Martin SJ w serii tweetów stwierdził: „Przede wszystkim ludzie powinni mieć możliwość – i być zachęcani do tego – świętowania tego, kim są i tego – co ważniejsze – jak stworzył ich Bóg, w tym osoby LGBTQ. To zasadnicza część zdrowej duchowości dla każdego”. Jezuita zacytował też fragment Psalmu 139, którym bardzo często się posługuje dla promowania agendy LGBT: „Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie”.
Zdaniem o. Martina, czytając wytyczne opublikowane przez biskupa DeGrooda, młodzież, a w szczególności „młodzież LGBTQ”, może się poczuć „zlekceważona, odrzucona, potępiona, zmarginalizowana i całkowicie niemile widziana w swoim własnym kościele”. Najwidoczniej o. Martin uważa, że przypominanie o zdrowej nauce Kościoła nie jest częścią „zdrowej duchowości”.
Amerykański jezuita martwi się tym, że „student LGBTQ” nie będzie się czuł „mile widziany”, „doceniany”, „kochany”, kiedy się dowie o wytycznych z Diecezji Sioux Falls. A to z kolei może wpłynąć na to, „jak [młodzi ludzie] rozumieją siebie w oczach Boga”. Uważa też, że w przypadku tzw. młodzieży nie można mówić o grzechu czy o potępieniu grzechu, gdyż: „gdzie jest grzech w młodej osobie, która nie jest w relacji seksualnej i jest zbyt młoda, by nawet myśleć o małżeństwie, by powiedzieć, nawet publicznie: Bóg stworzył mnie w ten sposób i jestem dobry?”.
Zgodnie ze współczesną tendencją, by nikogo nie obrażać (z wyjątkiem katolików rzecz jasna) i dbać o dobre samopoczucie innych osób, o. Martin twierdzi, że „społeczność LGBT” ma prawo określać się tak, jak chce. A poza tym „użycie [słów] zmienia się, gdy społeczności przyjmują nowe nazwy”. Ojcu Martinowi SJ nie podoba się w związku z tym „przestarzałe i obraźliwe” określenie „pociąg do osób tej samej płci”. Jezuita twierdzi, że jest ono sprzeczne z „szacunkiem, do którego wzywa Katechizm”.
Atakując terminologię użytą w wytycznych biskupa DeGrooda, a zgodną z oficjalną nauką Kościoła, o. Martin jednocześnie powołuje się na „Watykan, synod biskupów i różnych kardynałów oraz biskupów”, którzy „od jakiegoś czasu stosują [określenie] LGBT”. Przy okazji linkuje artykuł z portalu „Vatican News”, „który używa tego określenia w widoczny sposób”.
