Z uwagi na długość konfliktu na Ukrainie i duże straty zarówno w sprzęcie jak i w żołnierzach, Rosja desperacko poszukuje owych ochotników na front. Mają tam już trafiać nawet więźniowie. Teraz w sieci pojawiło się nagranie ze szkolenia żołnierzy w wieku 40+ z ochotniczego batalionu „Tigr” Floty Pacyfiku.
Jak czytamy na portalu wp.pl, Rosjan z biedniejszych rejonów dość łatwo jest namówić na kontrakt żołdem wyższym od normalnych możliwości zarobkowych jakie posiadają obecnie oraz wysokim odszkodowaniem dla rodziny za śmierć.
Sprawę tę dla Wirtualnej Polski skomentował także płk Andrzej Kruczyński:
– Dostaną co najwyżej worek pszenicy, ziemniaków i 10 litrów oleju. Widzimy, jak ta armia jest „profesjonalna". Taki batalion w każdej chwili może zostać zniszczony. Pociski artyleryjskie dosięgają Rosjan już nie na pierwszej linii frontu, ale na głębokim zapleczu – mówi ekspert.
– To mogą być pasjonaci na swój sposób szukający przygód i adrenaliny, ale jakości specjalnie do rosyjskiej armii nie wniosą – dodaje pułkownik Kruczyński.
– Nie ma co się łudzić, że jakikolwiek rosyjski żołnierz walczy na Ukrainie dla idei – skwitował na koniec wojskowy.
Tzw. odnowienie nawyków przed wysłaniem na Ukrainę żołnierzy w wieku 40+ z ochotniczego batalionu „Tigr” Floty Pacyfiku. Rosjan z biedniejszych rejonów łatwo namówić na kontrakt żołdem wyższym od normalnych możliwości zarobkowych oraz wysokim odszkodowaniem dla rodziny za śmierć. pic.twitter.com/5rTi3sgKSM
— PortalMilitarny.pl (@P_Militarny) July 10, 2022
