W nocy 8 lipca pijąca alkohol grupa nastolatków zgwałciła 15-letnią dziewczynę.
Sprawcy następnie swą ofiarę podpalili i będąc przekonani, że dziewczyna już nie żyje zostawili ją na torach.
Tam jednak spostrzegł ją maszynista, który wezwał karetkę i policję.
W szpitalu lekarze aż 10 dni walczyli, bezskutecznie niestety o uratowanie dziewczyny, której ciało uległo spaleniu w 90 proc.
Zatrzymano w tej sprawie jednego nastolatka, który po usłyszeniu zarzutów trafił do aresztu na dwa miesiące. Odpowie za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
