Oto, jak całe to zdarzenie, które miało miejsce na niespełna 3 lata przed jej śmiercią, opisała w swym duchowym „Dzienniczku” św. Faustyna:
„Wieczorem, kiedy chodziłam po ogrodzie odmawiając różaniec, kiedy przyszłam do cmentarza, uchyliłam drzwi i zaczęłam się modlić chwilę i zapytałam się ich wewnętrznie: pewno jesteście bardzo szczęśliwe? Wtem usłyszałam te słowa: O tyle jesteśmy szczęśliwe, o ile spełniłyśmy wole Bożą – a później cisza jako przedtem. Weszłam w siebie i myślałam długo, jak ja spełniam wole Bożą i jak korzystam z czasu, którego mi Bóg użycza”.
